Matthew Quick - "Wybacz mi, Leonardzie"

grudnia 27, 2015 Pewna Książkoholiczka 0 Comments



Każdy z nas boryka się z większymi lub mniejszymi problemami. Jedną z takich osób jest główny bohater powieści Matthew Quick'a, Leonard. W dniu swoich osiemnastych urodzin goli głowę na łyso, szykuje prezenty dla przyjaciół i zabiera do szkoły pistolet. Postanawia rozliczyć się z przeszłością i z ludźmi,którzy go nie rozumieli. Ma w planach zabić kolegę ze szkoły a następnie popełnić samobójstwo. Jakie przeżycia skłaniają go do takiej decyzji?

Autorem książki jest Matthew Quick - amerykański pisarz, autor min. bestselleru "Poradnik pozytywnego myślenia". Wszystkie jego powieści wydawane są w Polsce przez Wydawnictwo Otwarte.

Książka zauroczyła mnie już od pierwszych stron. Autor pisze o bolesnych tematach dając jednak czytelnikowi iskierkę nadziei. Znajdziemy tu wiele przepięknych i bardzo motywujących do życia cytatów.  W powieści autor porusza istotne rzeczy towarzyszące nam w codziennym życiu. Opisuje błędy jakie popełniają współcześni ludzie, a szczególnie osoby dorosłe. Zaniedbanie dzieci, religia, samotność, problem z akceptacją, wyśmiewanie się , tolerancja, wewnętrzny kryzys... Jest to bez wątpienia bardzo wartościowa pozycja,która wzbudza wiele emocji i zostaje w pamięci na długi czas.

Leonard jest niezwykle fascynującym bohaterem. Wyróżnia się on wśród innych i nie boi się inności. Jest on również osobą bardzo inteligentną i dojrzałą jak na swój młody wiek. Zauważa to, czego inni nie widzą zaślepieni swoimi sprawami. Dostrzega nieszczęście, skrywane tajemnice i samotność wśród innych ludzi, nawet nieznajomych. Nie boi się on zadawać trudnych pytań i szukać na nie odpowiedzi. Jest on jednocześnie osobą bardzo nieszczęśliwą i skrzywdzoną o czym świadczy oczywiście chęć odebrania sobie życia. Już na początku powieści było mi go strasznie żal mimo, że nie wiedziałam co dokładnie spowodowało podjęcie tak strasznej decyzji. Cały czas miałam nadzieję na happy end jednak czy się go doczekałam? Ciężko powiedzieć.

Książka jest pełna przemyśleń na temat istoty życia, i szukaniu akceptacji. W połączeniu z fantastyczną, pierwszoosobową narracją autor porusza czytelnika i zmusza do myślenia. Mimo bolesnych tematów jakich dotyka książka jest ona jak dla mnie bardzo motywująca. Pokazuje, że mimo, iż teraz przechodzimy cięższe chwile w przyszłości może się to wszystko zmienić. Jeżeli będziemy walczyć - wygramy. W pewnym momencie spotkamy wspaniałych, wartościowych ludzi dla których warto obronić się przed niszczycielską presją świata i czekać na lepszy dzień. Polecam szczególnie dla osób, które przechodzą teraz trudniejszy okres. Pomaga uwierzyć, że życie mimo wszystko nie jest takie złe jak nam się wydaje. "Wybacz mi, Leonardzie" jest rewelacyjną lekturą, którą nie tylko warto, ale wręcz powinno się przeczytać.


MOJA OCENA: 9/10















0 komentarze:

Victoria Aveyard- "Czerwona Królowa"

grudnia 25, 2015 Pewna Książkoholiczka 0 Comments

"Mieszkańcy Norty dzielą się, ze względu na kolor krwi, na Srebrnych - arystokratów o nadprzyrodzonych umiejętnościach, i Czerwonych - zwykłych ludzi wykorzystywanych jako tania siła robocza i przymusowo wysyłanych na wojnę, która toczy się od prawie stu lat.
Właśnie taki los czeka wkrótce siedemnastoletnią Mare Barrow. Wydaje się, że dziewczyna ma jedynie złodziejski talent, ale gdy trafia na królewski dwór jako służąca, odkrywa w sobie moc, która dla Srebrnych stanowi ogromne niebezpieczeństwo.
Tymczasem w wyniszczonym kraju robi się coraz bardziej niespokojnie. Na sile przybierają ataki tajemniczej Szkarłatnej Gwardii walczącej o wyzwolenie Czerwonych..."
źródło: Wydawnictwo Otwarte

Autorką powieści jest Victoria Aveyard. Powieść możemy przeczytać dzięki Wydawnictwu Otwartemu.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o "Czerwonej Królowej" od razu stwierdziłam, że muszę mieć ją na swojej półce. Śliczna okładka, intrygujący opis i do tego bardzo pozytywna opinia mojej przyjaciółki jeszcze bardziej mnie do tego zachęciły. Nie żałuję wydanych pieniędzy, jednak spodziewałam się czegoś o wiele lepszego.
autorka

Zacznę od zalet. Powieść czyta się ją niezwykle szybko.Autorka zdecydowała się na narrację pierwszoosobową w czasie teraźniejszym,czyli coś co bardzo lubię. Jednak brakowało mi tu dialogów. Nie było tu zbyt wiele rozmów między bohaterami przez co chwilami czytanie mnie nudziło. Dodatkowo raz opisy były za długie, a raz zdecydowanie ich brakowało (szczególnie jeżeli chodzi o bohaterów).

Muszę przyznać, że powieść mnie niesamowicie wciągnęła. Po niedługim wstępie zostajemy wrzuceni w wir emocjonujących wydarzeń przez co nie mogłam oderwać się od czytania. Intrygi, kłamstwa, spektakularne walki i przerażająca wizja świata... Często siedziałam przy książce aż do nocy. Niejednokrotnie mnie zaskoczyła. Ale zakończenie... Nie domyślicie się!

Książka, trzeba przyznać nie jest zbyt oryginalna. Podczas lektury powieści nie da się nie zwrócić uwagi na to, jak bardzo przypomina inne, znane serie. Najbardziej zauważyłam tutaj "Igrzyska Śmierci" i "Niezgodną", Już nawet nazwa osady zamieszkanej przez rodzinę Mare nasuwa na myśl Igrzyska Śmierci.Panem,Pale... Czyż nie brzmi podobnie? Znajdziemy tutaj również przyjaciela głównej bohaterki, Kilorna. Są sobie bliscy od dziecka, wspólnie handlują na rynku i takim sposobem utrzymują rodzinę. To już znamy. Ale to oczywiście nie jest koniec. Gisa... Młodsza siostra Mare. Dziewczyny są ze sobą bardzo blisko. Ona również pomaga bliskim zarabiając. Prim miała kozę, ta wyszywa. Nie zapominajmy o Pokazach. Widowisko mające na celu pokazanie potęgi i siły Srebrnych. A gdzie walczą? Zgadnijcie. Na arenie oczywiście. A teraz najważniejsze. Nasza bohaterka jest jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Musi ukrywać to,aby przeżyć. Skąd to znamy? "Niezgodna". Mogłabym tak jeszcze wyliczać i wyliczać...
Później podobieństwa te nie rzucają się w oczy tak bardzo jak na początku. Denerwowało mnie to, ale nie przerwałabym przez nie czytania. Jeżeli jednak ktoś nie zwraca na to uwagi lub mu to nie przeszkadza z pewnością jego ocena książki będzie o wiele lepsza. Ja jednak nie należę do tego grona i moim zdaniem powieść dużo na tym traci.

Kolejna rzecz,a dokładniej osoba która irytowała mnie podczas czytania to Mare Molly Barrow - główna bohaterka. Widać,że autorka starała się stworzyć pyskatą, wredną dla Srebrnych buntowniczkę. Z marnym skutkiem. Ta dziewczyna najpierw mówi, później myśli. Często przesadza. Jej słowa ranią innych ludzi, często tych, którzy chcą jej pomóc. Krytycznie ocenia ludzi nie znając ich. Kieruje się wtedy pochodzeniem i kolorem krwi. Poza tym, podejmuje ważne decyzje spontanicznie, nie myśląc nad ich konsekwencjami co często prowadzi do tragedii. Poza tym, ilu ludzi skrzywdziła dla własnych korzyści... Nie zaprzyjaźniłybyśmy się.

"Czerwona Królowa" pomimo wielu wad spodobała mi się. Może nie zachwyciła mnie lecz chętnie sięgnę po jej kontynuacje. Myślę,że jeżeli polubiliście książki do których ją porównywałam to również spodoba się wam świat wykreowany przez Victorie Aveyard. Polecam zarówno i dziewczynom jak i chłopcom.

Moja ocena : 6.5/10








0 komentarze:

John Green-"Szukając Alaski"

grudnia 13, 2015 Pewna Książkoholiczka 0 Comments


                  

Życie Milesa Haltera było totalną nudą aż do 
dnia,gdy zaczął naukę w równie nudnej szkole z 
internatem Wtedy spotkał Alaskę Young.Piękną, 
inteligentną, zabawną, seksowną,
szaloną i do bólu fascynującą. Alaska owinęła sobie  
Milesa wokół palca, wciągając do swojego świata i 
kradnąc mu serce. Czy dzięki niej chłopak odnajdzie  to,
czego szuka? Wielkie Być Może – najintensywniejsze i
najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.
Głęboko poruszający debiut Johna Greena
  porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D. Salingera, to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.




Autorem książki jest John Green.W Polsce możemy przeczytać ją dzięki wydawnictwu Bukowy Las

autor
Szukając Alaski" przeczytałam w ramach dyskusyjnego klubu książki












organizowanego w naszej szkole.Na początku powieść nie przypadła mi do
gustu.Irytowali mnie bohaterowie i ich 
zachowanie.Jednak im bardziej zagłębiałam się w historię przyjaciół,tym bardziej mnie ona zaciekawiała.W połowie książki John Green niezwykle mnie zaskoczył.Przekonałam się,że pozornie powieść o nieco żałosnych dzieciakach jest niezwykle mądrą,głęboką i dającą do myślenia historią.Jedno wydarzenie całkowicie zmienia nastrój w książce i skłania do refleksji.Tutaj musicie mi uwierzyć na słowo ponieważ nie chciałabym zdradzać zbyt wiele z fabuły.Jeżeli już mieliście egzemplarz w ręce bez trudu domyślicie się,że chodzi o wydarzenie rozgrywające się w Ostatni Dzień.Moja rada-nie sprawdzajcie wcześniej co to jest i nie psujcie sobie niespodzianki.

Jak już wspominałam dawno dawno temu,w recenzji "Gwiazd naszych wina" bardzo lubię styl pisania autora.Tekst czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.Green pisze z dużą dawką humoru.Ciekawie opisuje miejsca i bohaterów nie zanudzając tym czytelnika.W jego książkach znajdzie się też dużo pięknych cytatów z których wiele zostało mi w pamięci.

Wspominałam już,że bohaterowie mnie irytowali.Pomimo,że później książka zaczęła mi się naprawdę podobać to nieraz załamywałam ręce nad ich zachowaniem.Szczególnie Klucha,główny bohater i narrator w książce najbardziej działał mi na nerwy.Jego zachowanie było momentami po prostu żałosne.Chłopak,który do tej pory był samotny,nie miał przyjaciół nagle poznaje nowych ludzi.I co robi?Na siłę próbuje się do nich zbliżyć,robi wszystko aby zaczęli zwracać na niego uwagę.Oczywiście nie należą oni do tych najgrzeczniejszych typów.Już pierwszego dnia zmusza się do palenia,a kilka dni później zaczyna pić razem z nowymi znajomymi. Miałam wrażenie,że na siłę chciał aby ktoś w końcu zaczął się z nim kolegować.Miał dziewczynę na której mu wcale nie zależało ponieważ jego kumple mieli.Myślał tylko o sobie.W święto nie pojechał do rodziny ponieważ wolał zostać pić i kraść z koleżanką.Nawet po tym,co wydarzyło się "po" najważniejsze były jego uczucia.Bardzo nie lubię takich ludzi,więc oczywiście Klucha również nie zyskał mojej sympatii.U innych bohaterów również mogłabym wytknąć wiele wad jednak John Green ma u mnie plusa za to,na co zawsze zwracam uwagę w książkach czyli oryginalność.Tego z pewnością nie brakuje wszystkim postaciom książki.

"Szukając Alaski" jest wartościową książką skłaniającą do refleksji.Choć na początku wydaje się zupełnie inaczej jest to bardzo mądra opowieść o życiu,problemach i istocie cierpienia.Bardzo wyraźnie widać kontrast pomiędzy życiem bohaterów "przed" i "po".Daje to do myślenia.Codziennie może być przecież w naszym życiu ten "ostatni dzień",który wszystko zmieni.Ale dlaczego?O tym nie będę pisała.Jeżeli chcecie poznać odpowiedź na to pytanie zachęcam do przeczytania powieści John'a Green'a ponieważ jest mimo swoich wad jest warta przeczytania.

MOJA OCENA: 6/10







0 komentarze: