niedziela, 31 stycznia 2016

Yana Toboso - "Kuroshitsuji 1"

stycznia 31, 2016 0 Comments
"Sebastian to kamerdyner w domu arystokratycznej rodziny Phantomhive. Jest utalentowany, wykształcony, dystyngowany, zna się na gotowaniu i sztukach walki. Słowem, jest doskonały w każdym calu. Jednak odziany w czarny frak kamerdyner, zaczyna drżeć ze wzburzenia, gdy jego dwunastoletni pan wydaje rozkazy..."

źródło: Wydawnictwo Waneko




"Demon ze mnie, nie kamerdyner."

Kto nie chciałby mieć kamerdynera? Kogoś, kto spełniałby każde jego zachcianki i był na każde jego wezwanie? Ach, czyż to nie marzenie?
Poznajcie Sebastiana. Oto kamerdyner rodziny Phantomhive. Zna on dobre maniery, świetnie tańczy, potrafi... wszystko Dosłownie! Tak, ten kamerdyner jest piekielnie dobry. Takiego jak on to ze świecą szukać. Jednak mało kto wie, że to zło wcielone. Cena za jego usługi jest bardzo, bardzo wysoka...

O historii Ciela słyszałam już wcześniej. Planowałam obejrzeć anime, jednak nie udało mi się to. I bardzo dobrze! Przecież czyta się o wiele przyjemniej nie znając fabuły! A jeżeli mam wybierać pomiędzy mangą a anime to zdecydowanie wolę sięgnąć po papierową wersję, która jest często o wiele lepsza niż animacja. Czy ta mi się podobała?

Historia, którą serwuje nam autorka jest rewelacyjna. Jest bardzo mroczna, tajemnicza i nieprzewidywalna. Jednak nie zabraknie tu wielu śmiesznych momentów i mnóstwa czarnego humoru. Nie raz, czytając śmiałam się w głos. Mamy tutaj również krwawych, przerażających scen - te szczególnie mi się spodobały. No i walka! Pokazana jest tu świetnie.

Po przeczytaniu pierwszego rozdziału można spodziewać się, że mamy do czynienia z tandetną, zwyczajną i dość dziwną historią o lokaju i chłopcu. Jest on jednak bardzo mylący. Z czasem akcja nabiera tempa i nie zwalnia aż do samego końca! Przez to naprawdę ciężko oderwać się od tomiku. Zaczęłam czytać "Kuroshitsuji" wieczorem i tego samego dnia zakończyłam. Naprawdę, manga bardzo mnie wciągnęła. Pełna napięcia i nagłych zawrotów akcji nie pozwalała na choćby minutę przerwy. "Co będzie dalej?" zastanawiałam się. Jak często byłam zaskoczona! A "Kuroshitsuji" wydaje się taką lekką, głupawą historyjka!

Kreska też jest godna pochwały. Wszystko pokazane jest bardzo ładnie i wyraźnie. Szczególnie do gustu przypadli mi bohaterowie. Są naprawdę świetnie narysowani. Warto zwrócić uwagę na ubiór i wygląd miejsc. Autorka genialnie oddała klimat XVI- wiecznej Angilii.

Bohaterowie, oprócz tego że prezentują się bosko, mają też rewelacyjne charaktery. Każdy jest tu różny i na swój sposób wyjątkowy. Poznamy tu zarówno zabawne, niezdarne postacie jak i te mroczne, od których powinniśmy trzymać się raczej z daleka choć wiadomo, to one są najciekawsze. Polubiłam tajemniczego Sebastiana jak i dość kapryśnego Ciela. Jestem strasznie ciekawa ich dalszych losów!

Moja rada? Zaparz herbatkę, rozsiądź się wygodnie i spędź przyjemny wieczór z "Kuroshitsuji". Jestem pewna, że nie pożałujesz!

piątek, 29 stycznia 2016

[PRZEDPREMIEROWO!] Dorota Gąsiorowska - "Primabalerina"

stycznia 29, 2016 0 Comments
Każdy nowy dzień daje szansę na zmiany.
Kiedy Nina stanęła przed bramą starej lwowskiej kamienicy, nie przypuszczała, że kryje się za nią tajemnica. Historia słynnej primabaleriny prowadzi ją śladem rodzinnych sekretów, a kresowy Lwów staje się coraz bliższy sercu. Okazuje się, że Nina może tu odnaleźć klucze do własnej przeszłości.
Ale przyszłość też nigdy nie jest taka, jak się spodziewamy. 
Kiedy Nina przypadkowo spotkała Michaiła, oboje poczuli, że łączy ich coś szczególnego. Czy w powodzi emocji rozpozna to jedno jedyne prawdziwe uczucie? Czy zdoła zawalczyć o szczęście, które czasem bywa kruche jak porcelanowa figurka baletnicy?


źródło: wydawnictwo Znak

Już niedługo nadejdzie wiosna. Śnieg całkowicie się roztopi, a gałęzie drzew pokryją piękne liście. Za oknem usłyszymy radosny śpiew ptaków. Nareszcie będziemy mogli schować ciepłe kurtki, szaliki, czapki i rękawiczki. Kto nie wyczekuje tej przepięknej pory roku? Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam o równie ciepłej, nowej powieści Doroty Gąsiorowskiej -"Primabalerina", która wprowadzi każdego w ten cudny, wiosenny klimat.

Złota zasada -nie oceniaj książki po okładce. Nikt jednak nie zaprzeczy, że koło takiej nie da się przejść obojętnie. Miłe dla oka kolory i śliczna modelka! Patrzy się na to z wielką przyjemnością.

"Primabalerina" jest cudowną, przyjemną historią. Losy młodej kobiety są niezwykle poruszające. Ukazana niezwykła przyjaźń między główną bohaterką, a starszą panią jest naprawdę zaskakująca i piękna. Tajemnica, miłość, codzienne problemy i zmiana swojego życia... To czeka Ninę, główną bohaterkę powieści. Razem z nią dowiadujemy się, że czasem przyszłość okazuje się czasem zupełnie inna niż się spodziewamy. Kobieta nie pomyślała nawet, że w przepięknym Lwowie do którego udała się pełna niechęci i obaw odkryje swoją niesamowitą, rodziną tajemnice, która odmieni jej życie. "Primabalerina" to książka która wciąga od pierwszych stron i trzyma w niepewności aż do samego końca.

Nina, główna bohaterka jest niezwykłą postacią, którą od początku obdarzyłam wielką sympatią. Ta młoda kobieta wiele już w życiu przeszła. Wychowała się w sierocińcu. Nie zna swojej tożsamości, owinięta w chustę z wyszytym jej imieniem została podrzucona. Nina marzyła, aby dowiedzieć się 
czegoś o sobie. Ta młoda kobieta była skromnym i bardzo dobrym człowiekiem. Dbała o innych, a uszczęśliwianie ich sprawiało jej radość. Delikatna i cicha była jednak okropnie uległa i nieskora by walczyć o siebie i bronić swoich praw. Czy jednak jej charakter ulegnie zmianie? Czy w nowym mieście Nina odkryje swoje prawdziwe "ja"? Dowiecie się sami!

Co najbardziej urzekło mnie w książce? Tu możecie się zaskoczyć ponieważ nie wspominam o tym często o tym w recenzjach. Są to opisy! Autorka posługuje się tak pięknym, poetyckim językiem, że nie sposób nie zwrócić na to uwagi. Perfekcyjnie opisuje odwiedzane przez nas miejsca. Dokładnie, ale ciekawie pokazuje miasto silnie oddziałując na wyobraźnię czytelnika. Nie sposób nie zachwycić się tym ślicznym, starym miastem. Oczarowało mnie równie mocno, jak bohaterów powieści. Podczas lektury marzyłam, aby kiedyś móc odwiedzić ten magiczny Lwów i mam wielką nadzieję, że kiedyś będę miała okazję.

Nowa powieść Doroty Gąsiorowskiej jest naprawdę fantastyczna. Warto ją przeczytać! Ta tajemnicza, piękna historia osadzona w prześlicznym miejscu zauroczy chyba każdą czytelniczkę -tę starszą jak i tę młodszą. Jest idealna na ciepłe, wiosenne popołudnie. Jeżeli szukasz przyjemnej, przemyślanej powieści z interesującą bohaterką i rewelacyjnym stylem pisania koniecznie udaj się 17 lutego do księgarni i odkryj tajemnice, jakie skrywa stara kamienica.

ZA EGZEMPLARZ POWIEŚCI SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU ZNAK.

niedziela, 24 stycznia 2016

Gayle Forman - "Byłam tu"

stycznia 24, 2016 0 Comments


"Najnowsza powieść autorki bestsellerów "Zostań, jeśli kochasz" i "Wróć, jeśli pamiętasz" to poruszająca historia, w której dramat miesza się z romansem i tajemnicą.
Ta przejmująca do głębi powieść jest historią Cody Reynolds, zmagającej się z samobójstwem najlepszej przyjaciółki. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: "czemu Meg odebrała sobie życie?" rzuci Cody w wir podróży tropem przyjaciółki, która z zapyziałego miasteczka wyjechała na prestiżowe studia, ale też do granic samopoznania i na spotkanie z wielkim niebezpieczeństwem.
Bohaterka będzie zmuszona zakwestionować wszystko, co dotąd uważała za pewnik. Nie tylko swoją relację ze wspaniałą, charyzmatyczną Meg – ale i znaczenie takich pojęć, jak życie, miłość, śmierć i przebaczenie. Gayle Forman w najwyższej formie znów pisze o najistotniejszych życiowych problemach nie tylko młodych ludzi."


źródło: empik.com

Gayle Forman, znana jest ze swojej popularnej powieści "Zostań jeśli kochasz". Przeczytałam ją już jakiś czas temu i choć jest to z pewnością wartościowa pozycja to jednak nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Ostatnio miałam okazję sięgnąć po inną, jednak mniej znaną książkę pisarki. O "Byłam tu" słyszałam dużo pozytywnych opinii, które zachęciły mnie do lektury. Rozpoczynając przygodę z dziełem pani Forman liczyłam na coś naprawdę dobrego. Czy się zawiodłam?


Każdy z nas pewnie zmagał się już z utratą kogoś bliskiego. Jedną z takich osób jest Cody. Pewnego dnia dziewczyna dostaje wiadomość, informującą o samobójstwie najlepszej przyjaciółki, Były razem od dziecka - jak siostry. Dlaczego nastolatka zdecydowała się na ten krok? Główna bohaterka nie ma o tym pojęcia. Postanawia znaleźć odpowiedź na nurtujące ją pytanie. Odkryje jednak o wiele więcej niż myślała.

Podobnie jak w poprzedniej powieści autorka serwuje nam ciekawą, niebanalną powieść, którą czyta się niezwykle szybko i przyjemnie.Znajdziemy tu wiele, rewelacyjnych rozmów między bohaterami.. Opisy są dosyć krótkie dzięki czemu nie nudzą czytelnika. Wystarczają jednak, aby móc bez problemu wyobrazić sobie przedstawiony w powieści świat.

"Byłam tu" to książka dokładnie przemyślana i ciekawa. Akcja jest niezwykle tajemnicza i intrygująca. Trzyma czytelnika w napięciu. Często zastanawiałam się, co będzie dalej. Autorka niejednokrotnie mnie zaskoczyła, jednak były i momenty okropnie przewidywalne.

Bohaterowie powieści są bardzo realistyczni. Każdy ma inny charakter, zainteresowania, doświadczenia...Wszyscy są bardzo ciekawi i różnorodni. Jestem ciekawa, jak potoczyły się dalsze losy niektórych. Nie mogę też narzekać na główną bohaterkę. Jest to dziewczyna inteligentna, która nie ma łatwego życia. Ciężko pracuje, nie wyrzuca więc pieniędzy w błoto. Stara się pomagać innym i wspierać ich w ciężkich momentach. To bardzo silna osoba, która idzie naprzód mimo przeciwności losu. Od razu bardzo ją polubiłam

Treść niesie ze sobą ogromny przekaz. Przypomina nam, że powinniśmy poświęcać więcej czasu i uwagi bliskim, gdyż nie wiadomo kiedy mogą nas opuścić na zawsze. Pokazuje, że czasem, kiedy myślimy, że znamy drugiego człowieka jak własną kieszeń okazuje się, że nie wiemy o nim wielu istotnych rzeczy. Uświadamia czytelnika istnieją ludzie, którzy zamiast pomóc innym umyślnie sprawiają im jeszcze większą krzywdę. Czy to nie przerażające? Niestety, prawdziwe. Jest to powieść poruszająca, która zmusza do rozmyślań nad naszym codziennym życiem.

"Byłam tu" to świetna książka. Jest wzruszającą opowieścią z cennymi wartościami, miłością i tajemnicą w tle. Jeżeli komuś przypadła do gustu poprzednia powieść Gayle Forman to niezwłocznie powinien sięgnąć po "Byłam tu". Serdecznie polecam!



sobota, 23 stycznia 2016

Marcus Sedwick - "Niezauważalna"

stycznia 23, 2016 0 Comments
Niewidoma nastolatka próbuje odnaleźć tatę, który zaginął, a jego notes wpadł w niepowołane ręce.

Czy życiem naprawdę rządzą tajemnicze zbiegi okoliczności? Na to pytanie odpowiedzi szuka 16-letnia Laureth, która udaje się w podróż z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych, by odnaleźć ojca. Wyprawa bez przygotowania i bez udziału dorosłych nosi znamiona szaleństwa – tym bardziej że niewidoma Laureth angażuje w tę eskapadę 7-letniego brata Benjamina, który ma być jej przewodnikiem. Kim jest tajemniczy Mr. Walker, w ręce którego wpadł notes jej ojca? I jaką rolę w tej szalonej układance odgrywa powtarzająca się liczba 354? Nastolatka zobaczy więcej, niż zdołałby dostrzec niejeden widzący.


źródło opisu: http://www.empik.com/niezauwazalna-sedgwick-marcus...(?)

"Zbieg okoliczności to sytuacja,kiedy dwie lub więcej rzeczy zdarzają się jednocześnie, mimo że nie pozornie nie ma po temu żadnej przyczyny".
Wyobraź sobie, że idziesz ulicą rozmyślając o koleżance, której nie widziałeś od dłuższego czasu. I co się dzieje? Ona niespodziewanie wychodzi z kawiarni obok! Czyż to nie dziwne? Lub idziesz do biblioteki. Przeglądając książki przychodzi ci na myśl, że dawno nie trafiłeś na słaby tytuł. Wtedy twój wzrok przykuwa "Niezauważalna". Postanawiasz ją wypożyczyć i oczywiście okazuje się do niczego.

Dlaczego powieść mi się nie podobała? Zacznę od tego, że cała ta historia jest kompletnie niemożliwa i okropnie naciągana. Niewidoma dziewczyna bez niczyjej pomocy załatwiła wszystkie formalności związane z podróżą do Nowego Jorku. Jednak mimo choroby radzi sobie tam wyśmienicie! Przewodnikiem Laureth w wielkim, nowym mieście jest jej siedmioletni, dziecinny brat, który bez żadnych podejrzeń, podczas nieobecności mamy leci z nią aby "zobaczyć się z tatą". Dzieciak, który nie zna Nowego Jorku radzi sobie jednak idealnie w tej roli! Tak, jasne.... Chyba autor nie przemyślał tego dokładnie.

Intrygujące jest to, że bohaterka i jednocześnie narratorka jest ślepa z czym rzadko spotykam się w książkach. Jednak oprócz tego, że rewelacyjnie sobie radzi w mieści denerwował mnie fakt, iż niepełnosprawność kompletnie jej nie przeszkadza. Być może faktycznie, dla osoby która nie widzi od dziecka jest to obojętne. Jednak dla mnie było to dosyć dziwne. Czy ona naprawdę nigdy nie chciała widzieć, jak twierdziła? Nie wyobrażam sobie tego.

Laureth nie da się polubić. To dziewczyna tak bezmyślna i nieodpowiedzialna, że nie raz zastanawiałam się jak można się tak zachować. Czy ona kiedykolwiek pomyślała zanim wprowadzała swoje pomysły w życie? Już sama "wycieczka" do Nowego Jorku jest kompletnie bezsensowna! Nie porozmawiała nawet o tym z mamą ani nie rozważyła wszystkich możliwości. Od razu założyła, że jej ojcu coś się stało i trzeba go natychmiast uratować! A fakt, że w tak niebezpieczną podróż zabrała małego chłopca, któremu jako osoba ślepa nie mogła zapewnić bezpieczeństwa? Błagam.

Powieść ta jest okropnie nudna. Nie ma kompletnie żadnej akcji, napięciaczy momentu zaskoczenia, a już o jakimkolwiek przekazie nie mówiąc. Kiedy myślałam, że już historia się rozkręci to za każdym razem czekało mnie rozczarowanie. A zakończenie? Ono zepsuło wszystko. Odniosłam wrażenie, że autor nie miał ochoty już pisać i chciał jak najszybciej wszystko zakończyć. Jedyną całkiem interesującą rzeczą były teksty z dziennika ojca rodzeństwa, z którego można było dowiedzieć się wielu fascynujących zagadnień. Niestety, polskie tłumaczenie wszystko zepsuło. Fragment jego zapisków jest w oryginale zapisany za pomocą trzy- , pięcio- i czteroliterowych wyrazów na przemian, co w polskim tłumaczeniu nie zostało oddane. Podobną sytuacje mamy jeżeli chodzi o ukrytą wiadomość. Na ostatniej stronie powieści jest informacja o tym, że pierwsze litery rozdziałów tworzą informacje o tym, czego "potrzeba nam wszystkim". Tego też w polskiej wersji "Niezauważalnej" również nie znajdziemy. A szkoda.

"Niezauważalna" to powieść naprawdę nijaka. Nie zachwyca ani pod względem fabularnym, ani językowym. Wydawała się naprawdę miłą, przyjemną lekturą a okazała się nudną i przede wszystkim niedopracowaną powieścią. Nie polecam.








niedziela, 17 stycznia 2016

Raymond Benson - "Dying Light. Aleja koszmarów"

stycznia 17, 2016 0 Comments
"Świat w obliczu światowej pandemii...
Na kilka tygodni przed Światowymi Igrzyskami Atletycznymi w Harranie pojawiają się dziwne przypadki zachorowań. Nagle znikają sąsiedzi, spokojny dotąd ojciec morduje brutalnie rodzinę, żebrak zaczyna się zachowywać jak wściekły pies... Zewsząd dochodzą nieludzkie wrzaski i widać wszechobecne ślady ugryzień. A wszystko to w przededniu międzynarodowej imprezy sportowej...
W sobotę, w dzień apogeum Tragedii Światowych Igrzysk Atletycznych, Harran ogarnęły nieprzeniknione ciemności...
Mel Wyatt przyjechała z rodziną do miasta na Światowe Igrzyska Lekkoatletyczne niemal miesiąc wcześniej. Nigdy dotąd nie opuściła Stanów Zjednoczonych. Wycieczka do państwa-miasta Harranu była niczym spełnienie egzotycznego snu. Nie spodziewała się, jak szybko stanie się on koszmarem...
Oboje rodzice już nie żyli, a o losie brata Paula nie miała najbledszego pojęcia. Czy nadal żył i przede wszystkim, czy uległ przemianie? Czy jej samej uda się zachować człowieczeństwo jeszcze przez choćby jeden dzień? Czy istniał dla niej ratunek w postaci antidotum, czy powinna sobie palnąć w łeb tu i teraz? Nie chciała zostać rozszarpana i pożarta żywcem, ale nie chciała również stać się bestią. Nie mając nic do stracenia, Mel postanawia wyruszyć do miasta w poszukiwaniu leku. Po drodze musi jednak pokonać Koszmarną Aleję, teren opanowany przez żądne krwi hordy Zarażonych...


źródło opisu: wydawnictwo Zysk i S-ka
źródło okładki: Zysk i S-ka

Czy wspominałam już, jak bardzo lubię gry? "Dying Light" zainteresowało mnie już wcześniej i bardzo chciałam zagrać w tę, podobno rewelacyjną, produkcję. Nic dziwnego, kiedy tylko usłyszałam o powieści Raymonda Bensona zdecydowałam, że koniecznie muszę ją przeczytać. Czy się zawiodłam? Wręcz przeciwnie! Dzięki lekturze mam jeszcze większą ochotę poznać losy mieszkańców Harran.

Autor powieści przenosi czytelnika do pogrążonego w straszliwej epidemii miasta. Poznajemy tu nastoletnią, wysportowaną Mel, której udało się przeżyć atak Zarażonych w hotelu. Jednak nie uniknęła ugryzienia i wkrótce stanie się potworem. Chyba, że uda jej się znaleźć lekarstwo. Dzielna dziewczyna nie poddaje się bez walki i rozpoczyna poszukiwania w mrożącym krew w żyłach mieście. Uzbrojona w kij bejsbolowy musi stawić czoła hordzie zombie. Jest ona bohaterką,której nie da się nie lubić. To niezwykle odważna,inteligenta nastolatka, która zanim podejmie jakąś decyzje dobrze to przemyśli i zaplanuje. Radzi sobie w nowych i przerażających sytuacjach. Wytrwale dąży do celu i łatwo się nie poddaje. Jest świadoma tego, co się z nią dzieje i że w każdej chwili może przemienić się krwiożerczą bestie. Dlatego podczas wędrówki pamięta o dobru innych, zdrowych ludzi i o tym, jakie stanowi dla nich zagrożenie. Podczas lektury nie sposób jej nie kibicować w walce o życie.

"Dying Light. Aleja koszmarów" to wciągająca i dynamiczna powieść, którą czyta się w bardzo szybkim tempie. Jest to pełna akcji przygoda, w której nie ma miejsca na nudę. Ciężko się od niej oderwać. Pełno tu nagłych zawrotów akcji, napięcia i świetnie opisanych krwawych scen walki. A finał? Zaskoczy chyba nawet najbardziej przebiegłego czytelnika.

Jeżeli szukasz książki z głębszym przekazem to jednak powieść Raymonda Bensona nie jest odpowiednią pozycją. Jest za to idealna, aby zabić nudę. Przenosząc się do świata "Dying Light.Aleja Koszmarów"  czytelnik całkowicie zapomina o rzeczywistości! Ani się obejrzy, a już jego przygoda w Harranie dobiegnie końca.

Po zakończeniu odczuwałam niedosyt. Co będzie dalej? Jak ludzie ostatecznie zwalczą tę tajemniczą chorobę? Zachęca to do zagrania w grę i poznania dalszych losów Harranu. Osobiście bardzo chciałabym jednak dowiedzieć się tego czytając powieść. Jednak, jak już wcześniej wspomniałam, opisana historia strasznie mnie zainteresowała i jestem ciekawa czy uda się powstrzymać chorobę. Z pewnością wkrótce sięgnę po grę i mam nadzieję, że spodoba mi się tak bardzo, jak książka napisana na jej podstawie.

Lubisz przerażające, pełne napięcia i akcji historie oraz przerażające istoty? W takim razie "Dying Light. Aleja koszmarów" to idealny tytuł dla ciebie! Jestem pewna, że spodoba się zarówno fanom gier, jak i tym, którzy rzadko po nie sięgają. Polecam!

MOJA OCENA: 7/10

piątek, 15 stycznia 2016

Christiane F. - "My, dzieci z dworca ZOO"

stycznia 15, 2016 0 Comments
Christiane, mieszkanka Berlina od dziecka nie miała łatwego życia. Zmagała się z problemami zarówno wśród przyjaciół jak i w domu. Mając dwanaście lat poznała Kessi. Ta, strasznie imponowała jej swoim zachowaniem. Pewnego dnia, w klubie, który często odwiedzały młodziutka Christine pierwszy raz zapaliła haszysz. Kiedy, za jakiś czas sięgnęła po heroinę jej życie całkowicie się zmieniło.

Miał być to niezbyt długi wywiad na temat sytuacji młodzieży z Christiane. Miał on trwać ok. 2 godziny. Przeciągnęło się to jednak do 2 miesięcy. Z zapisu magnetofonowego opowieści nastolatki powstała to przerażająca powieść.

Historia jest szokująca i zmusza do myślenia. Wstrząsa czytelnikiem i dokładnie pokazuje, jak straszne jest uzależnienie. Widzimy, że często nieprzemyślane decyzje zostawiają nieodwracalny ślad w naszym życiu. Na przykładzie nastolatki zauważamy, jakie konsekwencje może mieć "tylko spróbuję", przez które ani się obejrzymy a wpadamy w piekło uzależnienia.

Dzięki załączonym wypowiedziom matki bohaterki dowiadujemy się, jakie uczucia towarzyszą bliskim osobom narkomana. Czytelnikiem wstrząsa również fakt, jak bardzo taki człowiek jest bezradny w obliczu nałogu.

Jestem w podobnym wieku do Christine i jej przyjaciół. Mnie samej nigdy nie ciągnęło do jakichkolwiek używek. Nie wyobrażam sobie siebie, na miejscu dziewczyny i przeraża mnie ta wizja. Od początku było mi jej bardzo szkoda. Ciągle kibicowałam jej, aby udało jej się wyjść z nałogu. Kiedy myślałam, że już będzie lepiej to Christiane poddawała się. Daje to do myślenia. Nieziemsko trudno jest zrezygnować z narkotyków. Nie oszukujmy się jednak - to ona sama sobie zawiniła. Nikt nie zmuszał jej do zażywania heroiny. Jak ostatecznie zakończyła się jej historia? Sprawdźcie sami.

"My dzieci z dworca ZOO" to ważna powieść, po którą każdy młody człowiek powinien sięgnąć. Wstrząsa i nikogo nie pozostawia obojętnym. Po lekturze, jestem pewna, że każdy się dobrze zastanowi zanim sięgnie po jakiekolwiek używki.





niedziela, 3 stycznia 2016

David Levithan - "Każdego dnia"

stycznia 03, 2016 0 Comments

Każdy ma jedno życie. Codziennie budzisz się w tym samym ciele, mając takie same wspomnienia, marzenia, osiągnięcia, rodzinę... Zasypiasz będąc sobą i budzisz się sobą. A teraz wyobraź sobie coś zupełnie innego. Każdego dnia jesteś kimś zupełnie innym. Nigdy nie będziesz miał własnego życia. Jesteś tylko gościem w ciele innego człowieka. Może wydawać ci się to fajne. Pomyśl - upijesz się na imprezie, ukradniesz coś, zniszczysz a następnego dnia już nie obchodzą cię tego konsekwencje. Jesteś kimś zupełnie innym. Faktycznie, świetnie. Ale czy kiedykolwiek będziesz mógł założyć rodzinę? Czy będziesz miał okazje obserwować jak twoi bliscy zmieniają się, dorastają? I czy kiedykolwiek znajdziesz kogoś, kto zrozumie ciebie takiego, jakim TY jesteś? Nie człowieka, którego ciało zamieszkujesz, ale ciebie i tylko ciebie . Jak myślisz, jakie byłoby takie życie?
Poznaj szesnastoletniego A. Co ranek budzi się w innym ciele. Ma tak od zawsze i pogodził się już swoim wyjątkowym losem. Trzyma się wyznaczonych przez siebie zasad - nie angażować się, nie mieszać w cudzym życiu. Kiedy jednak chłopak budzi się w ciele Justina i poznaje jego dziewczynę, Rhiannon jego pozornie uporządkowany świat przewraca się do góry nogami. Od tej chwili przestają obowiązywać wszelkie reguły. A znalazł kogoś z kim chciałby spędzić życie - każdego dnia.
autor
Autorem tej niezwykłej powieści jest David Levithan znany już z "Will Grayson, Will Grayson" napisanej wraz z Johnem Greenem. "Każdego dnia" tak samo jak jej kontynuacja wydana jest w Polsce przez Wydawnictwo Dolnośląskie.
Historia ukazana w książce jest niezwykła. Niesie ze sobą wiele ważnych wartości. Pierwsze jednak co nasuwa na myśl to pytanie - "Czy można kochać kogoś tylko i wyłącznie za jego charakter?". Czyli współcześnie dość popularne. Nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach niewiele ludzi kieruje się tylko tym co jest wewnątrz drugiego człowieka. Patrzymy wygląd, ilość pieniędzy, osiągnięcia... A czy możliwe jest pokochanie kogoś, kto codziennie jest inny ? To trudne pytanie. Musieli znaleźć na nie odpowiedź A i Rhiannon. Do jakich wniosków doszli? Tego dowiedzcie się sami, ale od razu ostrzegam, że może was to naprawdę zaskoczyć!
Codziennie, razem z bohaterem poznajemy innych ludzi i ich życie. Przekonujemy się, jak każdy się od siebie różni. Obserwujemy świat pod wieloma względami. Poznajemy historie dziewczyny, której brat pali trawkę. Razem z Austinem i jego chłopakiem uczestniczymy w paradzie gejów. Mamy depresje z Chevelle i wkrótce planujemy się zabić. Przekonujemy się jak czuje się ktoś otyły wśród innych, krzywo patrzących się ludzi. I wiele, wiele innych przeróżnych historii, przeróżnych osób. Każda z nich daje do myślenia i czegoś nas uczy. Jedna pewności siebie inna konsekwencji naszych czynów... Głównie uczymy się tutaj tolerancji. Każdy człowiek jest inny i nie powinniśmy źle go oceniać tylko dla tego, że jest biedny, homoseksualny czy otyły. Powinniśmy każdego człowieka traktować równo niezależnie od jego wyglądu czy upodobań. Ach! Jaki teraz jest z tym problem. Sama aktualnie uczę się w gimnazjum i nie mogę tego nie zauważyć. Wyśmiewanie się, gnębienie... Czy jeżeli chłopak ma kolczyk to znaczy, że jest "pedałem"? Czy jeżeli ktoś jest otyły to znaczy, że jest "prosiakiem"? Czy jeżeli ktoś ma świetne wyniki w nauce to znaczy, że jest "kujonem" ? I czy jeżeli ktoś jest inny niż wszyscy to znaczy, że powinniśmy go odpychać i nie próbować nawiązać z nim kontaktu? Takie słowa bardzo ranią choć większość ludzi to nie obchodzi.Do dnia kiedy zauważą konsekwencje swojego zachowania.
Podobne rzeczy poruszył w swojej powieści Matthew Quick, którą bardzo bardzo polecam (recenzja). Obydwie książki dzięki genialnej narracji dają do myślenia i zmieniają sposób patrzenia na świat i ludzi nas otaczających.
"Każdego dnia" to książka którą każdy powinien przeczytać. Budzi emocje i skłania do rozmyślań nie tylko na temat miłości. Już nie mogę się doczekać aż sięgnę po koleją część w której historia opisana jest z punktu widzenia Rhiannon. BARDZO POLECAM.

MOJA OCENA : 9/10

Alexandra Bracken - "Mroczne umysły"

stycznia 03, 2016 0 Comments




"Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu "rehabilitacyjnego" dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać."
źródło: Wydawnictwo Otwarte




autorka
Autorką serii jest Alexandra Bracken. Wszystkie powieści wydane są w Polsce przez Wydawnictwo Otwarte.
O "Mrocznych umysłach" słyszałam wiele przeróżnych opinii. Jedni książką się zachwycają, a inni krytykują. Postanowiłam przeczytać ją i sprawdzić, po której stronie będę ja. Okazało się, że tutaj mam mały problem ponieważ nie pasuję ani do jednej grupy ani do drugiej. A dlaczego?
Powieść przenosi nas do pogrążonych w kryzysie Stanów Zjednoczonych. Wokół panuje dziwna choroba o nazwie OMNI - ostra młodzieńcza neurodegeneracja idopatyczna. Dzieci z niewiadomych przyczyn zaczynają umierać. Te, którym udało się przeżyć posiadają niezwykłe zdolności, które przerażają dorosłych. Z tego powodu wysyłane są do obozów, w których ich umiejętności mają być wyleczone. Jak możemy się domyślić w rzeczywistości życie w takim miejscu nie wygląda tak, jak przedstawia to państwo.
Nasza bohaterka, Ruby jest dziewczyną o przerażających i niezwykłych zdolnościach. Potrafi wedrzeć się do czyjegoś umysłu. Może zobaczyć i wymazać wspomnienia oraz sprawić, aby ktoś robił, czuł, myślał tak jak ona mu narzuci. Jest jedną z Pomarańczowych, których czekał straszliwy los. Przerażona konsekwencjami takich umiejętności nieświadomie wmówiła mężczyźnie który ją badał, że jest jedną z Zielonych- dzieci posiadających niespotykaną inteligencje. Żyła więc jako jedna z nich. Do czasu...
Alexandra Bracken pisze bardzo dobrze, dba o opisy i zwraca uwagę na szczegóły. Jednak powieść nie wciągnęła mnie. Czytałam ją bardzo wolno. Brakowało mi w niej niespodziewanych zawrotów akcji i scen trzymających w napięciu. Chwilami akcja stawała się bardzo nudna. Poza tym, książka często była dość przewidywalna. Może tylko raz mnie naprawdę zaskoczyła. Mimo to historia Ruby i jej przyjaciół była naprawdę przyjemna. Gdyby znalazły się tam również wspomniane przeze mnie rzeczy myślę, że byłaby to naprawdę rewelacyjna powieść. Jeżeli chodzi o akcje to nie jestem zbyt zadowolona. Liczyłam na coś zdecydowanie lepszego.
Bohaterowie za to spełnili moje oczekiwania. Każdy jest inny - ma własny charakter, wygląd, umiejętności, cele życiowe i historię. Nie wszyscy są tacy, na jakimi pozornie się wydają. Nie znajdziemy tutaj również irytującej głównej bohaterki, którą spotykam ostatnio aż zbyt często. Muszę przyznać,że Ruby obdarzyłam sympatią i jestem ciekawa jej dalszych losów. Jest ona niezwykłą, inteligentną, dobrą i silną dziewczyną, która wiele przeszła. Jednocześnie jej umiejętności przerażają ją i nie rozumie ich. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach się to zmieni i Ruby pokaże wszystkim na co ją stać.

A więc jakie jest moje zdanie o "Mrocznych umysłach"? Uważam, że to typowy średniak. Nie zachwyciła mnie lecz nie należy też do najgorszych jakie przeczytałam. Z pewnością sięgnę po kolejne części ponieważ słyszałam, że są one o wiele lepsze i mam nadzieję,że to prawda. Książka ta jest moim zdaniem idealnie nadaje się na luźny zimowy wieczór. Zabija nudę jednak nie wnosi do życia zbyt wiele.

Follow me @worldfrombook