sobota, 25 czerwca 2016

Alessio Puleo - "Moje serce należy do ciebie"

czerwca 25, 2016 0 Comments

Tytuł: "Moje serce należy do ciebie"

Autor: Alessio Puleo

Wydawnictwo: MUZA SA
Liczba stron: 381
Cena okładkowa: 34,90
Moja ocena: 4/10 (może być)




Historia młodzieńczej miłości w bardzo romantycznym wydaniu, rozgrywająca się jednak we współczesnych i bliskich życia realiach.


Przedmowę do książki napisał popularny autor Federico Moccia.

W klasie 18-letniego Alexa pojawia się nowa uczennica, Ylenia. Chłopak postanawia zwrócić na siebie jej uwagę. Ale Ylenia skrywa tajemnicę i postanawia trzymać chłopaka na dystans. W końcu jednak nie jest w stanie przeciwstawić się uczuciu. Alex jest pewien, że nic ich nie rozłączy, dopóki się nie dowiaduje, że dziewczyna cierpi na ciężką i nieuleczalną wadę serca. Jej jedyną szansą jest przeszczep. W dniu egzaminu maturalnego Alex odbiera telefon ze szpitala z informacją, że Ylenia jest umierająca. Wybiega zrozpaczony na ulicę...



źródło opisu: okładka


Już od dawna nie czytałam żadnej romantycznej, poruszającej historii. Kiedy tylko usłyszałam o książce Alessio Puleo od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Po przeczytaniu wielu bardzo pozytywnych opinii liczyłam na cudowną historię, która poruszy mnie i nie da o sobie zapomnieć. Spotkało mnie jednak ogromne rozczarowanie. Po zakończeniu lektury miałam co do niej bardzo mieszane odczucia. Niestety, przeważały te negatywne.

Ylenia od dziecka choruje na rzadką wadę serca. Dziewczyna  nie ma o tym pojęcia. Rodzice wolą utrzymywać to w tajemnicy, aby nie martwić córki. Pewnego dnia ojciec słyszy straszną wiadomość, która zmienia życie rodziny. Nastolatce nie pozostało wiele życia. Uratować ją może jedynie przeszczep, ale szanse, że znajdzie się dawca są bardzo małe. Pan Luciani postanawia wrócić do Włoch gdzie jest większe prawdopodobieństwo, że lekarze zdołają uratować Ylenię. Nieszczęśliwa dziewczyna musi nagle zostawić przyjaciół i całe swoje dotychczasowe życie. W nowej klasie poznaje Alexa. Młodzi bardzo szybko zakochują się w sobie. Choroba bohaterki staje jednak nastolatkom na przeszkodzie. Czas dziewczyny dobiega końca. Czy Alex i Ylenia mają szansę na szczęśliwą przyszłość?

Książka zapowiadała się bardzo dobrze. Mamy tutaj nieuleczalną chorobę i wielką, nieszczęśliwą miłość. Takie historie często doprowadzają czytelnika do łez, wstrząsając nim i pokazując siłę prawdziwego uczucia. Niestety, jeżeli oczekujecie tego po "Moje serce należy do ciebie" to, podobnie jak w moim przypadku, czeka was duży zawód. Może książka byłaby lepsza, gdyby nie koszmarny styl pisania autora. Historia opowiedziana jest w sposób przesadnie prosty. Brakowało mi emocji bohaterów, ich myśli, tego co przeżywają. Postacie są opisane byle jak i nie ma o nich zbyt wielu informacji. Skoro czytelnik tak niewiele wie o bohaterach, to raczej małe prawdopodobieństwo , że zżyje się z nimi i przejmie się ich sytuacją. 

Często miałam wrażenie, że autor się gdzieś śpieszy. Wydawało mi się, jakby jak najszybciej chciał dotrzeć do końca historii. Często poświęcał zbyt dużo czasu na totalne głupoty zamiast skupić się na ważnych dla książki scenach. Więcej dowiedziałam się o wyprawach chłopców do agencji towarzyskiej niż rozwijaniu się relacji Ylenii i Alexa, co jest dla mnie zdecydowanie ważniejsze. Czytelnik nie ma wielu okazji aby im towarzyszyć we wspólnie spędzanych chwilach. Na jednej stronie poznają się, a na kolejnej mamy jedynie informacje, że spędzają ze sobą każdą wolną chwilę i zaczynają czuć do siebie coś więcej niż przyjaźń. Ale jak to się stało? Co ich połączyło? Skąd wzięły się ich tak bliskie relacje? O tym niestety autor napisać zapomniał.

Zachowanie bohaterów i dialogi są często bardzo sztuczne i totalnie nierealistyczne. Nie mogłam sobie wyobrazić wielu scen i wypowiedzi w prawdziwym życiu. Zastanawiałam się, czy autor pamięta w ogóle jak to jest być młodym? Nastolatkowie, których stworzył zachowują się bardzo nienaturalnie. Sama jestem jeszcze młodą osobą i wiem, że młodzież nie jest taka, jak to opisał Alessio Puleo. Rozmowy bohaterów były okropnie sztuczne, a wyznania miłosne zakochanych przesłodzone.

Historia jest do bólu przewidywalna. Już po pierwszych stronach wiedziałam ja się skończy, a opis zdradza o wiele więcej niż powinien. To odbiera chęć do czytania i sprawia, że książka zaczyna nas nudzić.

Nie podobali mi się bohaterowie, których wykreował Alessio Puleo. Jak już wspominałam, są oni niesamowicie sztuczni. Żadnego nie obdarzyłam sympatią. Swoją niedojrzałością i głupimi zachowaniami irytowali mnie. Do każdego miałam jakieś "ale". Szczególnie denerwował mnie Alex. To chłopak tak głupi i dziecinny, że ciężko uwierzyć, że ma osiemnaście lat. Miłość niby miała sprawić, że będzie lepszy, ale nic takiego nie nastąpiło. Prawie na niczym mu nie zależało. W kontaktach z innymi ludźmi myślał wyłącznie o sobie. Wielu osobom sprawił przykrość. Nie zastanawiał się nad konsekwencjami swoich decyzji. Robił i mówił wszystko pod wpływem chwili nie przejmując się tym, że może coś przez to zepsuć i zranić bliskich. Jest to chyba jedna z najgorszych postaci literackich z jakimi miałam do czynienia. 

Jest jednak jedna rzecz, za którą książka dostanie ode mnie plusa. Autor poruszył temat oddawania narządów. Historią Alexa i Ylenii zachęca czytelnika do tego, aby jeżeli może został dawcą. Czy narządy będą nam potrzebne po śmierci? Nie. Za to kogoś mogą uratować i dać mu szansę na życie. Gdyby wszyscy oddali narządy, wielu ludzi mogłoby w tej chwili być na tym świecie. Nic nas to przecież nie kosztuje.

Książka "Moje serce należy do ciebie" nie podobała mi się. Mimo, że porusza istotny problem jest strasznie sztuczną i nierealistyczną historią. Nie sprawi ona, że czytelnik się wzruszy, ale szybciej zanudzi na śmierć i załamie czytając o nastolatkach, jakiś przedstawił autor. Jestem strasznie rozczarowana. Liczyłam na coś o wiele, o wiele lepszego. Nie polecam.


Recenzję znajdziecie również na:








sobota, 18 czerwca 2016

Erin Hunter - "Ogień i lód"

czerwca 18, 2016 0 Comments

Głęboko w mrokach lasu cztery klany wojowniczych kotów współżyją w niełatwej harmonii. Na horyzoncie pojawiają się jednak nowe niebezpieczeństwa... 
Ogniste Serce (Dawniej Ognista Łapa) jest już pełnoprawnym wojownikiem Klanu Pioruna, jednak to nie koniec jego kłopotów. Nadchodzi zima, koty z Klanu Rzeki spoglądają groźnie na ziemie bogatszych w pożywienie klanów, a słaby Klan Wiatru ze wszystkich sił stara się uniknąć zagłady. Rosnące napięcie między klanami przekształca się w otwarty konflikt. 
Tymczasem Ogniste Serce obawia się zdrady wśród swoich...

źródło opisu: Wydawnictwo Nowa Baśń



Jakiś czas temu chwaliłam pierwszy tom serii. Od pierwszych stron pokochałam niezwykły świat dzielnych czworonogów. Nie mogłam doczekać się aż do niego powrócę. Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Ostatnio powróciłam na teren Klanu Pioruna i ponownie jestem zachwycona. Książka Erin Hunter zrobiła na mnie duże wrażenie. 
Uważam, że "Ogień i lód" jest zdecydowanie lepsza niż poprzednia część.


Nasz bohater jest już pełnoprawnym wojownikiem. Choć wydawałoby się, że po wygnaniu przywódcy Klanu Cienia sytuacja w lesie stanie się spokojniejsza to jednak się tak nie dzieje. Nadchodzi zima. Wszystkie koty zmuszone są walczyć o przetrwanie w trudnych czasach, kiedy brakuje pożywienia. Konflikt pomiędzy przywódcami staje się coraz większy. Ogniste Serce zostaje postawiony przed wieloma wyzwaniami i trudnymi decyzjami. Ma poważne wątpliwości co do lojalności kota, który był dla niego bardzo ważny. Dodatkowo, zostało postawione przed nim bardzo ważne i odpowiedzialne zadanie. Ma wyszkolić młodego kotka  Komu w tym tak trudnym dla Klanu Pioruna momencie może zaufać? Czy Ogniste Serce postąpi słusznie i ocali klan?

W książce mamy dużo więcej akcji, konfliktów i tajemnic niż w poprzedniej części. Ciągle coś się dzieje. W życiu kotów pojawia się również miłość. Z zapałem śledziłam losy bohaterów. W niektórych momentach bardzo ciężko było oderwać mnie od lektury. Kiedy pochłaniałam książkę czas upływał mi niesamowicie szybko. Świetnie bawiłam się czytając. Przeżywane wraz z bohaterem przygody sprawiły mi mnóstwo frajdy. Wydarzenia niejednokrotnie niesamowicie mnie zaskoczyły. Autorka wykreowała rewelacyjną i przede wszystkim bardzo oryginalną opowieść w której nie brakuje dużej dawki emocji. Historia jest dokładnie przemyślana i robi duże wrażenie.

Już w pierwszej części darzyłam głównego bohatera sympatią i to uczucie nie zmalało. Dalej jest wspaniałym, lojalnym i dobrym kotem, który nie boi się stanąć w obronie ważnych dla niego osób. Udowadnia on czytelnikowi, że niezależnie gdzie się urodziłeś możesz być bohaterem. To twoje czyny, a nie pochodzenie mają wpływ na to, jaki jesteś. Niejednokrotnie udowodnił, że mimo iż został wychowany w domu potrafi osiągnąć tyle, co kot narodzony na terytorium klanu. Można się od niego dużo nauczyć. Wielu ludzi powinno brać przykład z czworonożnego wojownika. 

Poznajemy wielu nowych, równie interesujących bohaterów. Podobnie jak w "Ucieczce w dzicz" wszyscy wykreowani zostali z dokładnością i pomysłem. Każdy ma swoje wady i zalety co czyni go wyjątkowym i sprawia, że w jakiś sposób wyróżnia się na kartach książki. Z wieloma bardzo się zżyłam i jestem ciekawa ich kolejnych przygód.

Kolejna część Wojowników to rewelacyjna kontynuacja oryginalnej serii, którą mogę polecić każdemu. Ma w sobie wszystko co kocham w książkach tego typu: oryginalny pomysł na fabułę, mnóstwo akcji, interesujących bohaterów i cenne wartości, które przekazuje czytelnikom. Obydwie części zajmują szczególne miejsce na mojej półce i nie mogę doczekać się, aż dołączą do nich kolejne.

Tytuł: "Ogień i lód"
Autor: Erin Hunter
Wydawnictwo: Nowa Baśń
Liczba stron: 387
Cena okładkowa: 34,90
Moja ocena: 8/10


źródło zdjęć: tumblr.com

Follow me @worldfrombook