Adelina Tulińska - "Dotyk północy"

Wszystko zaczęło się od niepokojącego snu. Później było już tylko mroczniej, zimniej
i ciemniej. 
Laura na co dzień wiedzie normalne życie, kończy studia, pracuje,

spotyka się ze znajomymi. Jej życie drastycznie zmienia się, gdy wyjeżdża na

wolontariat do dalekiej Norwegii. Tam po raz pierwszy w życiu poznaje mężczyznę,

który ją intryguje, pociąga i odpycha zarazem, a nawet potrafi zawładnąć jej ciałem

wbrew jej woli. Laura nawet sobie nie wyobraża, jak mroczną tajemnicę ukrywa

rodzina, u której przebywa...

źródło: okładka


To miał być zwykły wyjazd na wolontariat. Laura decyduje się udać do Norwegii na kilka miesięcy aby pomóc w konserwacji starego budynku. Chce zobaczyć kraj i podszkolić język, którego uczy się od lat. Dziewczyna nie spodziewa się jednak, że podróż ta całkowicie odmieni jej życie. Rodzina u której się zatrzymuje okazuje się być naprawdę wyjątkowa. Laurę spotykają dziwne rzeczy. Jakie tajemnice skrywają ci ludzie? Prawda okazuje się o wiele bardziej niezwykła niż bohaterka się tego spodziewa. Laura ciągle ma przeczucie, że wydarzy się coś złego... Czy się sprawdzi?

Kiedy przyszła do mnie książka postanowiłam z ciekawości przeczytać kilka pierwszych stron. Tytuł ten zainteresował mnie jeszcze przed premierą i byłam bardzo ciekawa opisanej historii. Tak się jednak wciągnęłam, że siedziałam z "Dotykiem Północy" dużo więcej czasu niż planowałam. Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że opowieść będzie aż tak dobra.

Już od pierwszych stron czeka na nas mnóstwo tajemnic i zagadek. Historia jest dokładnie przemyślana i dopracowana. Sekret rodu jest niesamowicie intrygujący. Ciężko przestać myśleć o tym, co też ci ludzie ukrywają zarówno podczas lektury jak i odłożeniu książki. Czytając, byłam bardzo ciekawa co zdarzy się później. Nie ukrywam, że nieraz autorka naprawdę mnie zaskoczyła. Wielu wydarzeń nie potrafiłam przewidzieć. Z zapartym tchem wraz z główną bohaterką odkrywałam nowe rzeczy świetnie się przy tym bawiąc Powieść ma niezwykły, mroczny klimat. Już okładka bardzo przyciąga wzrok. Jest magiczna i ma "to coś" co sprawia, że jest niezwykła. Idealnie pasuje do treści.

Na kartach powieści spotykamy różnych bohaterów. Są oni ciekawie wykreowani. Nie ma dwóch takich samych. Większość z nich jest nieodgadniona. W wielu przypadkach aż do samego końca nie byłam pewna jakie mają intencje. Niektórzy okazali się zupełnie inni niż się spodziewałam. Bohater, którego naprawdę polubiłam okazał się być zły, a ten, któremu nie ufałam pozytywnie mnie zaskoczył.

Laura zyskała moją sympatię. Jest naprawdę miłą dziewczyną, która nie myśli wyłącznie o sobie. Stara się pomóc innym w potrzebie i nie boi się wyzwań. Kocha książki i zwierzęta. Wiele mnie z nią łączyło. W bohaterce można zauważyć sporą zmianę na końcu powieści.  I nie chodzi tylko o charakter... 

Książkę czyta się bardzo szybko i z ogromną przyjemnością. Jest ciekawie napisana. Autorka zadbała o opisy miejsc i osób. Są bardzo plastyczne i nie zanudzają czytelnika. Bez problemu mogłam wyobrazić sobie świat przedstawiony w książce. W powieści nie zabrakło też humoru. Często podczas lektury na mojej twarzy widniał szeroki uśmiech.

"Dotyk północy" to bardzo ciekawa książka. Urzekła mnie swoją tajemniczością. Jest idealna na wakacyjne, gorące popołudnia. Gwarantuje ona miło spędzony czas. Nie mogę doczekać się kolejnej części. Muszę dowiedzieć się jak potoczą się dalsze losy Laury.

Popularne posty