poniedziałek, 18 lipca 2016

Jennifer Niven - "Wszystkie jasne miejsca"



Odważna opowieść o miłości, przeżywaniu życia i dwojgu młodych ludzi, którzy znajdują siebie nawzajem, gdy stoją na skraju przepaści.
Theodore jest zafascynowany śmiercią. Codziennie rozmyśla nad sposobami, w jakie mógłby pozbawić się życia, a jednocześnie nieustannie szuka – znajdując – czegoś, co pozwoliłoby mu pozostać na tym świecie. Violet żyje przyszłością i odlicza dni do zakończenia szkoły. Marzy o ucieczce od małego miasteczka w Indianie i niemijającej rozpaczy po śmierci siostry.
Kiedy Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży – sześć pięter nad ziemią – nie do końca wiadomo, kto komu ratuje życie. A gdy ta zaskakująca para zaczyna pracować razem nad projektem geograficznym, by odkryć „cuda” Indiany, ruszają – jak to określa Finch – tam, gdzie poprowadzi ich droga: w miejsca maleńkie, dziwaczne, piękne, brzydkie i zaskakujące. Zupełnie jak życie.
Wkrótce tylko przy Violet Finch może być sobą – śmiałym, zabawnym chłopakiem, który, jak się okazuje, wcale nie jest takim wariatem, za jakiego go uważają. I tylko przy Finchu Violet zapomina o odliczaniu dni, a zaczyna je przeżywać. Jednak w miarę jak świat Violet się rozrasta, świat Fincha zaczyna się gwałtownie kurczyć.

źródło: okładka

"Zanim umrę chcę... żyć."



Dużo jest książek dla młodzieży, które poruszają przeróżne problemy. Nie czytam ich zbyt wiele. Mało która potrafi zapaść mi w pamięć i naprawdę przypaść mi do gustu. Nie jest to mój ulubiony typ literatury. Wielu autorów decyduje się pisać o trudnych tematach, a tak naprawdę kompletnie ich nie rozumieją. Nie pamiętają jak to jest być młodym. Nie wiedzą co nastoletni ludzie czują, jak patrzą na świat. Mają swoje bardzo mylne wyobrażenie. Przez to ich powieści wychodzą bardzo słabo. Są proste, banalne a nawet czasem totalnie nierealistyczne i wręcz głupie. Niełatwo jest znaleźć wśród nich naprawdę wartościowy tytuł, który wnosi coś do naszego życia. Jednak takie istnieją i "Wszystkie jasne miejsca" jest tego najlepszym przykładem.

Historia napisana przez Jennifer Niven jest niezwykła i dokładnie przemyślana. Mamy tu dwójkę młodych ludzi. Obydwoje nie mają najłatwiej w życiu. Theodore Finch to chłopak, który nie potrafi poradzić sobie z problemami. W szkole jest uważany za wariata. Ma częste zmiany nastroju i ataki agresji. Często przez to wpada w tarapaty. Fascynuje go śmierć i zastanawia się nad pozbawieniem siebie życia. Violet przeżyła wypadek w którym zginęła jej ukochana siostra. Od tej pory świat dziewczyny całkowicie się zmienił. Zrezygnowała ze swoich pasji i zainteresowań. Nie ma już żadnych marzeń i planów. Żyje przeszłością i obwinia się za to co się stało. Ta dwójka poznaje się w dramatycznych okolicznościach. Znajdują się na szkolnej wieży, mającej sześć pięter nad ziemią. Obydwoje przyszli tam z myślą zakończenia swojego życia. Jednak rezygnują z tego. Dzięki szkolnemu projektowi, nad którym razem pracują, poznają się lepiej i między młodymi ludźmi rodzi się uczucie. Tylko w swoim towarzystwie mogą być szczęśliwi i choć przez chwilę zapomnieć o problemach.

"Wszystkie jasne miejsca" to jedna z tych pozycji, która sprawia, że płaczemy, śmiejemy się i przy okazji rozmyślamy nad własnym życiem. W niesamowicie realistyczny sposób ukazuje ona problemy, które dotykają młode osoby. Książka sprawia, że zaczynamy inaczej patrzeć na świat i ludzi nas otaczających oraz zastanawiać się nad rzeczami, nad którymi wcześniej nie myśleliśmy. Autorka napisała bardzo emocjonującą powieść, która uświadamia, jak ciężki jest temat zaburzeń psychicznych. Często przecież ludzie uważają, że to się dzieje tylko w czyjejś głowie i młodzież sama to sobie wymyśla. Jennifer Niven wstrząsa czytelnikiem i pozwala zrozumieć, że to wcale nie jest tak jak wiele osób sobie wyobraża. Jest to walka samego ze sobą i ze swoimi słabościami, lękami. Pokazuje co taka osoba czuje, co przeżywa i co dzieje się w jej wnętrzu. Jak wiele towarzyszy temu wątpliwości, zmian nastroju, niechęci do życia. Dzięki historii dwójki bohaterów można lepiej zrozumieć osobę dotkniętą depresją. Często ukrywa to za maską uśmiechu, a wewnątrz jest totalnie pokiereszowana. Najczęściej nawet nie wiemy kto w głębi duszy cierpi. To może być nawet ta osoba, która najwięcej się śmieje. Autorka uświadamia nas, że jeżeli w naszym otoczeniu jest ktoś, kto ma problemy tego typu musimy mu pomóc. Nie powinniśmy myśleć, że to nas nie dotyczy. Nie poradzi sobie z tym wszystkim sam. A jeżeli ktokolwiek w jakimś stopniu utożsamia się z bohaterami musi o tym komuś powiedzieć i szukać wsparcia. Bardzo podoba mi się to, że na końcu powieści podane są różne numery, czy strony, gdzie osoby które nie mają lub boją się do kogoś zwrócić, mogą się zgłosić.

Książka jest bardzo realistyczna. Bohaterowie są prawdziwi. Mają swoje wady i zalety. Nie zachowują się ani jak rozkapryszone dzieci, ani jak dorosłe osoby, co często jest w książkach dla nastolatków spotykane. Podobnie jest z wątkiem miłosnym, który został rewelacyjnie poprowadzony. Nie ma tu ani znanej miłości od pierwszego wejrzenia, ani zbyt dużo słodyczy. Autorka świetnie poradziła sobie również z opisaniem myśli bohaterów i ich emocjami. Wszystko to jest tak prawdziwe, tak życiowe przez co jednocześnie przeraża i wstrząsa czytelnikiem.

Bardzo polubiłam głównych bohaterów. Niesamowicie się z nimi zżyłam. Kibicowałam im w walce ze swoimi problemami. Łączyło mnie z Violet wiele wspólnych cech. W dużym stopniu przez to tak bardzo polubiłam bohaterkę. Finch jest moim zdaniem jedną z najciekawszych, najlepiej wykreowanych postaci z jakimi miałam do czynienia. To niesamowicie intrygujący, tajemniczy, zabawny i bardzo inteligentny chłopak. Ma fascynującą osobowość, a przy tym jest uroczy i kochany dla Violet. Również inne postacie przypadły mi do gustu. Autorka poświęciła ich charakterom sporo uwagi. Każdy jest inny i ma w sobie coś, co wyróżnia go wśród innych. Podobnie jak w życiu- nie każdy jest taki jak początkowo może nam się wydawać.

Podoba mi się styl autorki. Książka napisana jest prostym, żywym językiem. Przeczytałam ją w błyskawicznym tempie. Rozdziały są podzielone między dwie perspektywy. Możemy usłyszeć myśli Violet i Fincha co jest dla tej powieści dosyć ważne. Jak już wspominałam pani Niven ciekawie opisała to, co siedzi im w głowie. Na pochwałę zasługują też bardzo fajnie i umiejętnie napisane dialogi. Miło się czytało rozmowy bohaterów. Były bardzo naturalne i ciekawie prowadzone.

"Wszystkie jasne miejsca" to książka naprawdę warta przeczytania. Jest skierowana do starszej młodzieży, ale polecam ją również rodzicom. Być może to otworzy im oczy i sprawi, że zaczną zwracać większą uwagę na swoje nastoletnie dzieci. Historia zapada w pamięć i przekazuje mnóstwo ważnych wartości. Nie sądzę, by dało się przeczytać ją całkowicie obojętnie. Jest to nie tylko jedna z najlepszych młodzieżówek, ale i jedna z najlepszych książek jaką czytałam. Dołączyła do grona moich ulubionych. Bardzo bardzo gorąco polecam!

Follow me @worldfrombook