środa, 24 sierpnia 2016

Magda Stachula - "Idealna"

sierpnia 24, 2016 0 Comments
Anita prawie nie wychodzi z domu. Podgląda ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. To jej okno na świat, które pozwala kontrolować wszystko i wszystkich. I zapomnieć o sypiącym się małżeństwie oraz dziecku, które bardzo chciałaby mieć. 
Pewnego dnia znajduje w szafie sukienkę, której nie kupiła. Później szminkę, która jej nie pasuje. Potem wydarza się coś jeszcze…
Ktoś wie o niej wszystko. I powoli realizuje swój plan.

źródło: okładka

Od książek tego typu trzymałam się raczej z daleka. Omijałam je szerokim łukiem i będąc w bibliotece nawet na nie nie spoglądam. Nie pamiętam żebym wcześniej przeczytała jakiś thriller psychologiczny. Dlaczego? Nie wiem. Zwyczajnie mnie do takich książek nie ciągnęło.

Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania "Idealnej" sama nie wiedziałam czy powinnam się zgadzać. Nie jest to jedna z tych powieści po które zazwyczaj sięgam. Mimo to jakiś cichutki głosik podpowiedział mi, że powinnam dać tej książce szansę. Takim oto sposobem debiut Magdy Stachuli znalazł się w moich rękach. 


Kiedy rozpoczynałam przygodę z książką żałowałam mojej decyzji. Byłam przekonana, że natrafiłam na typową książkę w której małżeństwo nie może mieć dziecka. Kryzysy, załamanie... Nie miałam na to kompletnie ochoty. Myślałam, że jest to tandetna opowieść o nieszczęśliwym związku. Wiele razy zaczynałam czytać, odkładałam, wracałam... W końcu postanowiłam w końcu wziąć się w garść i czytać dalej. Autorka mnie nieźle zaskoczyła.


Po przeczytaniu "Idealnej" mam ochotę na więcej książek tego typu. Autorka serwuje czytelnikom świetną, wciągającą historię pełną emocji, która jest doskonale przemyślana. Jest to jedna z tych książek, które naprawdę wciągają. Chociaż początki są ciężkie to jednak kiedy już zaczyna się czytać nie można odłożyć książki. Akcja trzymana jest w szybkim tempie. Ciągle trzymani jesteśmy w napięciu. Na kartach powieści czai się mnóstwo problemów, intryg i kłamstw. W trakcie lektury często zastanawiałam się co wydarzy się dalej. Nie mogłam doczekać się aby poznać ciąg dalszy. Często wydarzenia bardzo mnie zaskakiwały.


Autorka stworzyła bardzo ciekawych, realistycznych bohaterów. Każdy ma swoje wady i zalety. Świetnie przedstawiła ich psychikę i emocje, które są często bardzo trudne.


Narracja napisana z różnych perspektyw była świetnym zabiegiem. Poznajemy wydarzenia z różnych stron co jest niesamowicie ciekawe. Tym bardziej, że nie wszystko wygląda tak samo jak nam się może wydawać. Książkę czyta się bardzo szybko, a styl pisania jest lekki. Pisarka świetnie oddała to, co siedzi w głowie bohaterów.


"Idealna" to rewelacyjna książka po którą powinien sięgnąć każdy fan tego gatunku, a także ci, którzy chcieliby tą przygodę zacząć. Bardzo podobała mi się ta powieść. Niesamowite, że jest to pierwsza książka Magdy Stachuli. Z pewnością sięgnę w przyszłości po kolejne powieści tej autorki.



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak Literanova


wtorek, 23 sierpnia 2016

Sarah Mlynowski - "Nawet o tym nie myśl"

sierpnia 23, 2016 0 Comments
To miał być zwykły szkolny dzień: odbębniasz kolejne lekcje, spotykasz się z chłopakiem, gadasz z kimś na przerwie, śmiejesz się z wygłupów kumpla... No, może o tyle nietypowy, że wszyscy obecni tego dnia uczniowie mieli iść na szczepienie przeciw grypie. Nie każdy to lubi, ale takie rzeczy da się przeżyć... A jednak ten dzień zmienił całkiem nasze życie. Bo kiedy słyszysz to, co myśli przyjaciółka, koleżanka z klasy, Twój chłopak, rodzice i nauczyciele, to bywa dość przykre, a kiedy znajomi usłyszą Twoje myśli, to może być katastrofa - przecież część spraw wolisz zostawić dla siebie, jak to, że podkochujesz się w chłopaku koleżanki czy że masz dość swojej przyjaciółki.

A teraz wszyscy już wiedzą, że Tess straciła głowę dla swojego najlepszego kumpla Teddy’ego, że Mackenzie oszukała Coopera, że pielęgniarka była kiedyś striptizerką. I ta wiedza wywraca wszystko do góry nogami.


Pełna dowcipnych wpadek historia, w której jedno wydarzenie przewartościowuje kompletnie wiele poglądów, zmienia szkolne przyjaźnie i miłości i całkowicie odmienia codzienność. Marzysz czasem o poznaniu cudzych myśli? Przekonaj się, jak by to było, gdyby inni mogli zajrzeć do Twojej głowy!

źródło opisu: okładka

Wyobrażaliście kiedyś sobie jak to jest, kiedy ktoś może poznać wasze myśli? Siedzisz sobie na lekcji i cała klasa słyszy co wam chodzi po głowie? Nie możesz już nic ukryć. Wszyscy wiedzą o tobie rzeczy, które bardzo chciałbyś ukryć, których się wstydzisz... A ty wiesz też co im chodzi po głowie. Nic się przed tobą nie ukryje. To jednak dar czy przekleństwo?

 To miał być zwyczajny dzień. Kolejne nudne lekcje, trudne sprawdziany i niezapowiedziane kartkówki. Codzienność nieszczęsnych uczniów z tą różnicą, że akurat dzisiaj wypada dzień szczepionki przeciw grypie. Nic niezwykłego, prawda? Jednak jest. Nagle, po zrobieniu zastrzyku wszyscy zaczynają słyszeć myśli osób siedzących obok. Teraz już nic się nie ukryje. Uczniowie zaczynają dowiadywać się rzeczy, które raczej nie powinny wyjść na jaw.

Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i przyjemnego na te wakacje to z pewnością musicie zwrócić uwagę na tę powieść. Jest ona idealna na ciepłe dni, które już niestety się kończą. Dlaczego?

Muszę przyznać, że kiedy zaczynałam czytam miałam co do tej książki spore wątpliwości. Obawiałam się, że okaże się ona bardzo głupiutka i tandetna. Wszystko chyba za sprawą okładki, która strasznie mi się nie podoba. Przypomina mi wszystkie tandetne, amerykańskie seriale. Bałam się, że historia będzie właśnie w takim stylu. Po przeczytaniu kilku recenzji stwierdziłam, że dam jej jednak szansę i był to świetny wybór.


Historia, którą ukazuje autorka jest bardzo pokręcona i zabawna. Nie raz parsknęłam przy niej  śmiechem. Sytuacje, które mają miejsce za sprawą niezwykłych zdolności, którymi zostali obdarzeni bohaterowie są przekomiczne. Nastolatkowie dowiadują się rzeczy, które raczej woleliby aby pozostały tajemnicą. Wynikają bardzo dziwaczne i absurdalne sytuacje, które mnie niesamowicie bawiły. Duża dawka humoru to jedna z największych zalet tej książki.



Bohaterowie również mnie zaskoczyli. Jak już wspominałam, spodziewałam się bandy głupich, przesadzonych i irytujących dzieciaków. Tu również autorce udało się mnie pozytywnie zaskoczyć. Postacie są bardzo ciekawe i co najważniejsze realistyczne. Autorka postarała się tworząc uczniów tej dziwacznej klasy. To postacie, które możemy spotkać w realnym świecie. Mają oni przeróżne cechy, upodobania i tajemnice. Różnią się od siebie. Nikt nie jest taki sam. Wielu z nich zdobyło moją sympatię. Bardzo mi się to podobało. Zawsze zwracam na to uwagę. Bohaterowie są dla mnie ważnym elementem. Nadają charakteru książce. Tutaj pisarka spisała się wyśmienicie.


Powieść czyta się w błyskawicznym tempie. Styl autorki jest niesamowicie lekki i przyjemny. Bardzo podobała mi się narracja, która została tu użyta. Nie pamiętam, żebym spotkała się z taką książką. O wydarzeniach opisanych w książce opowiada cała klasa! Może to wydawać się dziwne, ale wcale nie jest takie złe. To bardzo fajny, oryginalny sposób na napisanie książki. Podczas lektury czujemy się tak, jakbyśmy mieli do czynienia z narracją trzecioosobową, ale od czasu do czasu pojawiają się zbiorowe komentarze.


"Nie zawsze byliśmy dziwolągami. Oczywiście, prawie każdy z nas czasem zachowywał się dziwacznie, ale to nie to samo."


"Nawet o tym nie myśl" to świetna książka. To idealny tytuł na już niestety dobiegające końca wakacje. Jeżeli jednak chcecie pozytywnie zacząć nowy rok szkolny to ta powieść również się świetnie sprawdzi. Jestem pewna, że nieźle się uśmiejecie czytając ten tytuł. Polecam.




niedziela, 21 sierpnia 2016

Cassandra Clare, Holly Black - "Miedziana rękawica"

sierpnia 21, 2016 0 Comments
Uwaga! Jest to recenzja drugiego tomu serii!!!


Letnie wakacje Calluma Hunta w niczym nie przypominają tych, jakie mają zwyczajne dzieciaki. Jego towarzyszem zostaje ogarnięty chaosem wilk Havoc. Ojciec podejrzewa, że Call przeszedł na ciemną stronę mocy. Oczywiście, większość dzieci nie wróci już więcej do szkoły w magicznym świecie Magisterium… Wszystko to nie jest łatwe dla Calla…, a sprawy jeszcze bardziej się komplikują, kiedy w piwnicy swojego domu znajduje ślady wskazujące na to, że ojciec usiłuje pozbyć się jego i Havocka. Call chroni się w Magisterium, ale to tylko pogarsza sytuację. Alkahest – miedziana rękawica mająca zdolność do pozbawiania niektórych magów ich czarodziejskich mocy – została skradziona. Próbując ustalić sprawców, Call i jego przyjaciele ściągają na siebie uwagę bardzo groźnych przeciwników i zbliżają się do odkrycia niezwykle niebezpiecznej prawdy.
źródło: okładka


Kiedy skończyłam czytać poprzedni tom serii towarzyszyło mi lekkie rozczarowanie. Brakowało mi czegoś w powieści. Czułam mały niedosyt. Jak wspominałam w ostatnim poście zakończenie bardzo mi się spodobało i niesamowicie zachęciło mnie do sięgnięcia po kolejną część. Miałam przeczucie, że autorki rozwiną ten wątek i dalej zrobi się naprawdę ciekawie. Nie pomyliłam się.

W drugiej części czeka na nas dużo więcej ciekawych przygód, czyli coś czego wcześniej bardzo mi brakowało. Jest dużo więcej zagadek, nagłych zawrotów akcji i emocji.  Bohaterowie wyruszają w bardzo ciekawą, intrygującą podróż przepełnioną dziwnymi zdarzeniami. Kto ukradł tak potężne narzędzie i do czego zamierza je wykorzystać? Razem z młodymi magami starałam znaleźć odpowiedź na to pytanie. Od pierwszych stron autorki serwują czytelnikom dużą dawkę akcji. Skończyły z nudnymi opisami dni w szkole i w końcu dały szansę wykazać się bohaterom.

Wydarzenia przedstawione w drugiej części są dużo oryginalniejsze. Nie ma aż tylu podobieństw do książek J. K. Rowling. Teraz, kiedy piszę tą recenzję nie mogę sobie nawet nic konkretnego przypomnieć. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Chyba mało kto lubi coś takiego.

Dużo lepiej wypadł też świat na który również narzekałam. Miejsca, które odwiedzamy w "Miedzianej rękawicy" są o wiele ciekawsze niż te znane nam z poprzedniego tomu. Jest ich również o wiele więcej. Czytelnik wraz z postaciami bardzo dużo podróżuje. Poznajemy mnóstwo ciekawych lokalizacji i bohaterów. Widać, że autorki włożyły w to dużo więcej pracy. Wykreowały świat z pomysłem. Nie odnosiłam już wrażenia, że zrobiły to tak na szybko. Teraz widać było, że przenosimy się do jakiegoś naprawdę niezwykłego, oryginalnego miejsca. Nareszcie czuć było ten magiczny klimat. 

Styl pisania również się poprawił. Opisy, które ostatnio mi nie pasowały teraz są dużo lepsze. Podobnie jak na kreacje świata, autorki zwróciły też większą uwagę na jego przedstawienie. Pokazują miejsca i bohaterów w dużo ciekawszy sposób.  Dzięki temu możemy lepiej ich poznać i wyobrazić sobie Coraz więcej dowiadujemy się o postaciach, które już wcześniej się pojawiły. Są one coraz ciekawsze. Pisarki powoli kształtują ich charakter. Teraz Call nie jest już jedynym bohaterem, który się w jakiś sposób wyróżnia. Pokazano tu wiele cech innych bohaterów, które sprawiają, że są wyjątkowi i dużo bardziej interesujący.
Co łączy obydwa tomy? Zakończenie. Po raz kolejny autorki sprawiły, że nie mogę doczekać się aż sięgnę po kolejny tom. Jest ono bardzo intrygujące i tajemnicze i sprawia, że od razu chcę dowiedzieć się co czeka naszych młodych magów.

Jeżeli zastanawialiście się czy warto kontynuować czytanie serii to mam nadzieję, że rozwiałam wasze wątpliwości. "Miedziana rękawica" jest bardzo dobrą książką, która może spodobać się czytelnikom w każdym wieku. Nie mogę doczekać się aż poznam dalsze losy Calluma i jego przyjaciół. Mam nadzieję, że dalsze tomy również będą tak dobre jak ten.


poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Cassandra Clare, Holly Black - "Próba Żelaza"

sierpnia 15, 2016 0 Comments

Szkoła magi, trójka przyjaciół przeżywających niezwykłe przygody i obdarzony wyjątkową mocą główny bohater, który będzie musiał zmierzyć się z przeznaczeniem. Nie, nie mówię tu o słynnych powieściach J. K. Rowling. Witamy w Magisterium!
Cassandrę Clare znam już z rewelacyjnej serii Dary Anioła. Kiedy więc sięgałam po tę książkę, napisaną razem z Holly Black liczyłam na coś naprawdę świetnego. Trochę się przeliczyłam, ale nie zmienia to jednak faktu, że ta książka, mimo wielu wad, naprawdę mi się spodobała.

Podczas lektury nie da się nie zauważyć podobieństw do Harry'ego Pottera. Już samo istnienie szkoły dla czarodziejów przywodzi na myśl dobrze nam znany Hogwart. Nie jest to jednak jedyna rzecz, która łączy te dwie powieści. Główny bohater "Próby Żelaza" nie ma mamy. Zabił ją przerażający Wróg Śmierci, który dalej budzi grozę i przerażenie wśród czarodziejów. Call był jedyną osobą, która przeżyła masakrę. Każde dziecko o nim słyszało i wie kim jest. Chłopiec zaś został wychowany przez ojca jako zwyczajne, nie magiczne dziecko. Wokół niego często działy się rzeczy dziwne, ale nie miał pojęcia kim jest. Pewnego dnia, przez jedno dziwne zdarzenie jego tata mówi mu prawdę. W końcu chłopiec musi przejść Próbę Żelaza - test, który pokaże czy może rozpocząć naukę w szkole. Jego ojciec jest temu bardzo przeciwny i za nic w świecie nie chce dopuścić aby jego syn się tam znalazł. Jednak, jak możemy się spodziewać, Call zostaje przyjęty do Magisterium. Tak zaczyna się jego niesamowita przygoda. Dołącza do uczniów mistrza Rufusa i razem z dwóją pozostałych zagłębia tajniki magii. Trójkę młodych magów połączyła niesamowita przyjaźń. Razem postanawiają stawić czoła czyhającemu złu. Przyznajcie się - podczas czytania przynajmniej raz pomyśleliście o Harrym. Ja czułam to przez całą książkę. Opis z okładki jest dosyć niejasny i sama nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Liczyłam na coś innego i nawet troszkę lepszego.

Akcja na początku książki bardzo się wlecze. Codzienność uczniów jest trochę nudnawa, a lekcje wcale nie są tak ciekawe jak mogłoby się wydawać. Na początku bardzo brakowało mi różnych ciekawych przygód i emocjonujących zawrotów akcji. Historia jest raczej spokojna, powolutku czytelnik zaznajamia się ze światem. Prawie każdy dzień uczniów jest taki sam. Chwilami naprawdę się nudziłam. Nie znaczy to oczywiście, że tak było przez całą książkę. Znalazły się naprawdę ciekawe wydarzenia. Momentami nie mogłam oderwać się od powieści. Niestety, zdarzało się to stosunkowo rzadko.
Zakończenie nadrobiło jednak to wszystko. Jest ono świetne. Tutaj również można się doszukiwać podobieństw do serii Rowling, ale są one tak drobne, że dla ktoś kto się nad tym nie zastanawia raczej ich nie dostrzeże. Autorki serwują czytelnikom zakończenie, którego całkowicie się nie spodziewałam. Było ono dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Jest ono naprawdę genialne. Poznajemy tu pewną bardzo mroczną i poważną tajemnicę jednego z bohaterów. Zrobiła ona na mnie duże wrażenie. Sprawiła ona, że nie mogłam przestać myśleć o tym, co stanie się dalej. Nie mogłam doczekać się, aż sięgnę po kolejny tom i poznam dalsze losy bohaterów.

Przedstawiony świat nie jest powalający. Idealnie pasuje do niego określenie przeciętny. Nie było tu nic co zrobiłoby na mnie wrażenie w wyglądzie Magisterium. Być może wynikało to z dosyć kiepskiego pod tym względem stylu pisania. Autorkom nie udało się oddać magi tego miejsca. Jest ono po prostu bardzo słabo opisane. Wszystko tam jest takie szare i nieciekawe. Autorki mogły włożyć więcej pracy w kreowanie miejsc. Zdecydowanie brakuje im tego klimatu, który tak bardzo lubię w powieściach fantastycznych.

Podobna sytuacja jest również z bohaterami. Prawie wszyscy są nijacy i stworzeni bez większego zamysłu. W postać głównego bohatera autorki włożyły więcej pracy, ale dalej brakowało mi w nim "tego czegoś". Nie potrafiłabym wskazać swoją ulubioną postać z serii. Każda wydawała mi się w jakimś stopniu do siebie podobna. Szkoda, ponieważ w tego typu książkach bohaterowie i już wcześniej wymieniony świat stanowią istotną część historii.
Ciekawą rzeczą stworzoną przez Holly Black i Cassandrę Clare to ogarnięci chaosem - magiczne, ale jednocześnie niebezpieczne zwierzęta stworzone i kontrolowane przez Wroga Śmierci. Nie były one co prawda jakoś niesamowicie ukazane, ale jest to jeden z najoryginalniejszych i ciekawszych elementów powieści.


Styl pisania nie jest bardzo dobry, ale nie należy również do najlepszych. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, ale autorkom nie udało się odpowiednio przedstawić tego magicznego świata. Opisy są bardzo słabo napisane. Dosyć ciężko jest wczuć się w opowiadaną historię.
"Próba Żelaza" nie jest złą książką. Mimo wszystkich wad uważam, że jest ona warta przeczytania. Myślę, że dużo bardziej spodoba się młodszym czytelnikom. Często, kiedy ją czytałam przychodziło mi na myśl, że kilka lat temu zakochałabym się w tej książce. Zakończenie jest na tyle intrygujące, że sięgnę po kolejną część. Mam nadzieję, że dalej ta historia się rozwinie.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Ian Tregillis - "Mechaniczny"

sierpnia 08, 2016 0 Comments
Zegarmistrzowie kłamią!

Zaraz po tym, jak naukowiec i zegarmistrz Christiaan Huygens stworzył w XVII wieku pierwszego Klakiera, Holandia powołała do życia mechaniczną armię. Nie trzeba było długo czekać, żeby legion mosiężnych piechurów pomaszerował na Westminster. Królestwo Niderlandów stało się supermocarstwem dzierżącym niepodzielną władzę w Europie.

Trzy stulecia później stan rzeczy nadal się utrzymuje. Jedynie Francja zawzięcie broni swoich przekonań, że każdy powinien mieć prawo do wolności, niezależnie czy zbudowany jest z ciała, czy mosiądzu. Po dziesięcioleciach zawieruchy wojennej Holandii i Francji udało się osiągnąć kruchy rozejm.

Ale jeden zuchwały Klakier o imieniu Jax nie może już dłużej znieść geas – niewolniczych więzi ze swoimi panami. Jak tylko nadarzy się okazja, wyciągnie mechaniczną rękę po wolność, a konsekwencje jego ucieczki zatrząsną fundamentami Mosiężnego Tronu.



źródło opisu: okładka książki

Mechaniczni ludzie nie są tematem oryginalnym. Z pewnością każdy słyszał o filmie lub książce w której tacy występują. Wielu pisarzy podjęło się tego tematu i Ian Taegillis jest jednym z nich. Jak mu to wyszło?

Muszę przyznać, że mam bardzo mieszane uczucia w stosunku do tej powieści. Nie mogę powiedzieć, że jest to zła książka, ale skłamałabym również twierdząc, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Być może wynika to też z tego, że zwyczajnie nie miałam ostatnio nastroju żeby czytać coś cięższego. Nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Jest to książka, którą będę raczej miło wspominać, jednak na dzień dzisiejszy po następną część nie zamierzam sięgnąć.

Największą wadą książki był dla mnie styl pisania. Jest on ciężki i trudny. Powieść czytałam naprawdę powoli. Chwilami nawet lektura "Mechanicznego" mnie męczyła. Mamy tu również dużo zbyt długich, nudnych i momentami nawet niepotrzebnych opisów. Nie powinnam się do tego przyznawać, ale czasem zdarzyło mi się ich odrobinę pominąć.

Tempo akcji jest raczej powolne. Nie ma tu wielu zawrotów akcji czy niespodziewanych wydarzeń. Tego też brakowało mi w powieści. Liczyłam, że będzie to bardzo dynamiczna i emocjonująca historia. Były i te momenty w których nie mogłam oderwać się od powieści, ale i te, kiedy znużona śledziłam tekst. Niestety nie wciągnęłam się za bardzo w tą opowieść, mimo, że jest ciekawa i pomysłowa.


Historia wymaga chociaż odrobiny skupienia. Często zdarzało mi się przy niej odlecieć myślami gdzie indziej i musiałam powtarzać stronę lub fragment. Nie jest to odpowiednia książka do czytania podczas choroby, czyli tak jak było w moim przypadku. Myślę, że miałabym również problem z wczuciem się w fabułę w różnych hałaśliwych miejscach - szkole, plaży czy autobusie.

Autor bardzo dobrze wykreował świat i bohaterów. Przedstawia czytelnikowi bardzo ciekawą wizję rzeczywistości. Postacie są ciekawe i różnorodne. Poznajemy tu interesujących bohaterów z innym podejściem do świata, życia oraz celem. Mechaniczni ludzie, zegarmistrzowie, nakręcacze... Wszyscy zostali bardzo interesująco i pomysłowo ukazani.

"Mechaniczny" z pewnością nie jest złą książką. Nie powiedziałabym nawet, że jest średnia. Jeżeli ktoś lubi takie cięższe, trudniejsze, ale jednocześnie ciekawe książki to z pewnością jest to pozycja dla niego. Myślę, że skierowana jest ona do starszych czytelników. Nie żałuję, że sięgnęłam po książkę, ale raczej zostanę przy pierwszym tomie.



Follow me @worldfrombook