Cassandra Clare, Holly Black - "Próba Żelaza"


Szkoła magi, trójka przyjaciół przeżywających niezwykłe przygody i obdarzony wyjątkową mocą główny bohater, który będzie musiał zmierzyć się z przeznaczeniem. Nie, nie mówię tu o słynnych powieściach J. K. Rowling. Witamy w Magisterium!
Cassandrę Clare znam już z rewelacyjnej serii Dary Anioła. Kiedy więc sięgałam po tę książkę, napisaną razem z Holly Black liczyłam na coś naprawdę świetnego. Trochę się przeliczyłam, ale nie zmienia to jednak faktu, że ta książka, mimo wielu wad, naprawdę mi się spodobała.

Podczas lektury nie da się nie zauważyć podobieństw do Harry'ego Pottera. Już samo istnienie szkoły dla czarodziejów przywodzi na myśl dobrze nam znany Hogwart. Nie jest to jednak jedyna rzecz, która łączy te dwie powieści. Główny bohater "Próby Żelaza" nie ma mamy. Zabił ją przerażający Wróg Śmierci, który dalej budzi grozę i przerażenie wśród czarodziejów. Call był jedyną osobą, która przeżyła masakrę. Każde dziecko o nim słyszało i wie kim jest. Chłopiec zaś został wychowany przez ojca jako zwyczajne, nie magiczne dziecko. Wokół niego często działy się rzeczy dziwne, ale nie miał pojęcia kim jest. Pewnego dnia, przez jedno dziwne zdarzenie jego tata mówi mu prawdę. W końcu chłopiec musi przejść Próbę Żelaza - test, który pokaże czy może rozpocząć naukę w szkole. Jego ojciec jest temu bardzo przeciwny i za nic w świecie nie chce dopuścić aby jego syn się tam znalazł. Jednak, jak możemy się spodziewać, Call zostaje przyjęty do Magisterium. Tak zaczyna się jego niesamowita przygoda. Dołącza do uczniów mistrza Rufusa i razem z dwóją pozostałych zagłębia tajniki magii. Trójkę młodych magów połączyła niesamowita przyjaźń. Razem postanawiają stawić czoła czyhającemu złu. Przyznajcie się - podczas czytania przynajmniej raz pomyśleliście o Harrym. Ja czułam to przez całą książkę. Opis z okładki jest dosyć niejasny i sama nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Liczyłam na coś innego i nawet troszkę lepszego.

Akcja na początku książki bardzo się wlecze. Codzienność uczniów jest trochę nudnawa, a lekcje wcale nie są tak ciekawe jak mogłoby się wydawać. Na początku bardzo brakowało mi różnych ciekawych przygód i emocjonujących zawrotów akcji. Historia jest raczej spokojna, powolutku czytelnik zaznajamia się ze światem. Prawie każdy dzień uczniów jest taki sam. Chwilami naprawdę się nudziłam. Nie znaczy to oczywiście, że tak było przez całą książkę. Znalazły się naprawdę ciekawe wydarzenia. Momentami nie mogłam oderwać się od powieści. Niestety, zdarzało się to stosunkowo rzadko.
Zakończenie nadrobiło jednak to wszystko. Jest ono świetne. Tutaj również można się doszukiwać podobieństw do serii Rowling, ale są one tak drobne, że dla ktoś kto się nad tym nie zastanawia raczej ich nie dostrzeże. Autorki serwują czytelnikom zakończenie, którego całkowicie się nie spodziewałam. Było ono dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Jest ono naprawdę genialne. Poznajemy tu pewną bardzo mroczną i poważną tajemnicę jednego z bohaterów. Zrobiła ona na mnie duże wrażenie. Sprawiła ona, że nie mogłam przestać myśleć o tym, co stanie się dalej. Nie mogłam doczekać się, aż sięgnę po kolejny tom i poznam dalsze losy bohaterów.

Przedstawiony świat nie jest powalający. Idealnie pasuje do niego określenie przeciętny. Nie było tu nic co zrobiłoby na mnie wrażenie w wyglądzie Magisterium. Być może wynikało to z dosyć kiepskiego pod tym względem stylu pisania. Autorkom nie udało się oddać magi tego miejsca. Jest ono po prostu bardzo słabo opisane. Wszystko tam jest takie szare i nieciekawe. Autorki mogły włożyć więcej pracy w kreowanie miejsc. Zdecydowanie brakuje im tego klimatu, który tak bardzo lubię w powieściach fantastycznych.

Podobna sytuacja jest również z bohaterami. Prawie wszyscy są nijacy i stworzeni bez większego zamysłu. W postać głównego bohatera autorki włożyły więcej pracy, ale dalej brakowało mi w nim "tego czegoś". Nie potrafiłabym wskazać swoją ulubioną postać z serii. Każda wydawała mi się w jakimś stopniu do siebie podobna. Szkoda, ponieważ w tego typu książkach bohaterowie i już wcześniej wymieniony świat stanowią istotną część historii.
Ciekawą rzeczą stworzoną przez Holly Black i Cassandrę Clare to ogarnięci chaosem - magiczne, ale jednocześnie niebezpieczne zwierzęta stworzone i kontrolowane przez Wroga Śmierci. Nie były one co prawda jakoś niesamowicie ukazane, ale jest to jeden z najoryginalniejszych i ciekawszych elementów powieści.


Styl pisania nie jest bardzo dobry, ale nie należy również do najlepszych. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, ale autorkom nie udało się odpowiednio przedstawić tego magicznego świata. Opisy są bardzo słabo napisane. Dosyć ciężko jest wczuć się w opowiadaną historię.
"Próba Żelaza" nie jest złą książką. Mimo wszystkich wad uważam, że jest ona warta przeczytania. Myślę, że dużo bardziej spodoba się młodszym czytelnikom. Często, kiedy ją czytałam przychodziło mi na myśl, że kilka lat temu zakochałabym się w tej książce. Zakończenie jest na tyle intrygujące, że sięgnę po kolejną część. Mam nadzieję, że dalej ta historia się rozwinie.

Popularne posty