środa, 14 grudnia 2016

Kate Scelsa - "Wyznawcy niemożliwego życia"




Mira jest tą „gorszą”, depresyjną córką pary prawników. Uzdolniony plastycznie nerd Jeremy padł ofiarą szkolnego prześladowania, a Sebastian wychowuje się w kolejnych rodzinach zastępczych. Cała trójka ma ze sobą wiele wspólnego – wszyscy są dramatycznie pogubieni. 
Razem tworzą własną rzeczywistość, pełną magicznych rytuałów i improwizowanych podróży, które mają naprawić ich świat. Chcą uchronić się przed tymi, którzy nie rozumieją ich dążeń do niemożliwie niezwyczajnego życia. A jeśli będą musieli bronić się przed sobą nawzajem? Czy będą umieli rozróżnić między przyjaźnią, miłością a pożądaniem? 

Źródło: okładka




Już tu kiedyś byłeś.
Autostrada na północ, przecinająca ciemne lasy Nowej Anglii.
Białe wydmy po obu stronach drogi, jak krajobraz z Księżyca.
Wciąż możesz wrócić. Nawet po tym, jak zraniliście się głębiej, niż można to pojąć. Nawet gdy już zrozumieliście, że pewne rzeczy nigdy nie będą możliwe. Choćby w marzeniach.
Miłość odcisnęła niewidzialne piętno w waszych ciałach, ona wie, skąd przyszła. Idź za nią. Ona pomoże ci wrócić.

Po przeczytaniu takiej pierwszej strony spodziewałam się, że ta książka będzie niesamowita. Kocham mądre, głębokie powieści, które poruszają ciężkie tematy i zostawiają w sercu czytelnika jakiś ślad. Bardzo chętnie sięgam po trudne opowieści, przekazujące jakieś wartości. Nic dziwnego, że "Wyznawcy niemożliwego życia" od razu wpadli mi w oko. Przyciągnęły mnie do tej książki jej tytuł, który strasznie mnie zaintrygował oraz śliczna okładka - prosta, o cudownych kolorach. Uwielbiam powieści wydawane w takim stylu. Tytuł ten nie mogłyby nie zwrócić mojej uwagi. Po przeczytaniu opisu dzieła Kate Scelsa czułam, że ta książka będzie cudowna i koniecznie musi wpaść w moje ręce. Tak się stało. Czy żałuję, że postanowiłam dać szansę autorce?


Muszę przyznać, że historia ta nie należy do niezwykłych, tak jak liczyłam. Posiada naprawdę wiele wad. Momentami strasznie mnie irytowała. Pomysł na fabułę, bohaterowie i świat też nie grzeszą oryginalnością. To dosyć przeciętna młodzieżówka, która porusza problemy współczesnych nastolatków. Mimo wszystko spodobała mi się. Spędziłam z nią bardzo przyjemnie czas i gdybym mogła cofnąć się w czasie do chwili, w której zdecydowałam się na przeczytanie jej, nie zastanawiałabym się ani chwili.  Jest to dobra powieść, ale nie dostrzegłam w niej niczego niezwykłego, co sprawiłoby, że znalazłaby się w gronie moich ulubionych. Nie sądzę, abym chciała kiedyś do niej wrócić. Z pewnością będę ją jednak miło wspominać.

Historia, tak jak mogliśmy się spodziewać, nie jest prosta. Autorka poruszyła naprawdę trudne tematy. Nie bała się kontrowersji. Mamy tu niemało smutku, trudnych pytań, ciężkich decyzji. Bohaterowie mają trudny charakter. Każdy zmaga się z własnymi demonami, chociaż często stara się tego nie pokazywać. Ich życie nie jest miłe i przesłodzone. Losy postaci są pogmatwane. Pisarka ukazuje czytelnikowi trudności z jakimi się zmagają. Przekazuje niemało cennych wartości. Można się z tej powieści czegoś nauczyć.

 Tak jak wspominałam - uwielbiam tego typu książki. W tym przypadku wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że w pewnym momencie autorka zaczęła przesadzać. Miałam wrażenie, że chciała aby ta książka była strasznie poruszająca. Pisarka zaczęła poruszać zbyt wiele trudnych kwestii i momentami wyolbrzymiać je. Nie liczy się jednak ilość, ale jakość. Kate Scelsa zapomniała o tym. Było tego za dużo. I ja, jako czytelnik, zaczęłam się w tym gubić, i chyba nawet sama autorka. Historia przestała być wartościowa i skłaniająca do refleksji, ale stawała się powoli infantylna i irytująca. Zaczynała stopniowo tracić na realizmie. Szczególnie źle został moim zdaniem potraktowany wątek homoseksualizmu. Autorka przedstawiła to totalnie głupio i nachalnie. Zaczynała niepotrzebnie koloryzować. Mam kontakt z takimi osobami i nie sądzę by ktokolwiek zachowywał się tak, jak zostało to ukazane. Dodatkowo, miałam wrażenie, że co trzecia osoba w książce jest innej orientacji. Tutaj autorka porwała się na kompletną abstrakcję. Nie jest to jedyny przykład takiego zachowania pisarki. To lekko popsuło moje zdanie o książce. Strasznie mi to przeszkadzało podczas czytania. Na szczęście, dopiero pod koniec książki zaczęło mi to szczególnie doskwierać i do pewnego momentu czytałam z przyjemnością.

Książka napisana jest bardzo prostym językiem. Jeżeli ktoś szuka tu pięknych cytatów, wspaniałych myśli to raczej się zawiedzie. Czyta się ją jednak bardzo szybko. 

Spodobali mi się główni bohaterowie wykreowani przez autorkę. Zżyłam się z postaciami i wraz z nimi przeżywałam różne rozterki. Momentami przypominali mi mnie. Są różnorodni i ciekawi. Większość z nich to młodzi ludzie pogubieni w świecie i szukający swojego miejsca. Każdy z nich ma własną historię, problemy, marzenia i zainteresowania

Szczególną uwagę zwraca Sebby. Jest to chyba najbardziej tajemnicza i interesująca postać. Autorka świetnie ukazała jego portret psychologiczny. Aż do ostatnich stron zachowanie tego chłopaka jest dla nas zagadką.

Przyjaźń, jaką widzimy w książce, nie należy do najprostszych. W końcu, ta trójka jest totalnie pogubiona. Są jednak dla siebie w pewien sposób oparciem. Starają się wspierać się w trudnych momentach. Fakt, że mają siebie nawzajem jest dla nich dużym wsparciem. Połączyły ich problemy. Wątek ten bardzo mi się spodobał. Uważam, że został przedstawiony w naprawdę ciekawy i oryginalny sposób.

Po "Wyznawcach niemożliwego życia" nie powinniśmy oczekiwać zbyt wiele. To dobra, wartościowa młodzieżówka, która zapewniła mi miłe godziny i myślę, że czegoś nauczyła. Choć posiada wady to jednak uważam, że warto ją przeczytać. Polecam.

Znalezione obrazy dla zapytania papierowy pies logo




Follow me @worldfrombook