James Frey i Niles Johnson - Shelton - "Endgame. Wezwanie"

(przepraszam, że tym razem nie ma zdjęcia -
pojawi się kiedy tylko
naprawię aparat)
Książka? Nie, to przyszłość rozrywki!

Projekt Endgame to multimedialne doświadczenie, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją.
Trzy powieści, jedna gra dla miliardów graczy.
No i 3 000 000 $ nagrody!

Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero Endgame ją zweryfikuje.

W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza?

W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.

Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.

Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się Endgame!

Czytaj książkę. Odszukuj wskazówki. Rozwiązuj łamigłówki.
Zwycięzca może być tylko jeden!

Przybyli przed dwunastoma tysiącami lat. Zeszli z gwiazd pośród dymu i ognia, stworzyli ludzkość i pokazali nam, jak żyć. Pragnęli złota i zbudowali pierwsze cywilizacje, aby im go dostarczyły. A kiedy dostali już to, czego chcieli, opuścili nas. Odchodząc, obiecali, że któregoś dnia powrócą, a gdy tak się stanie, rozpocznie się gra. Gra, która zadecyduje o naszej przyszłości.
Oto Endgame.

Przez dziesięć tysięcy lat żyli w ukryciu. Dwanaście starożytnych ludów. Każdy z nich musiał wybrać swojego Gracza. Szkolono ich z pokolenia na pokolenie, pokazano, jak posługiwać się bronią, językami, historią, taktyką, kamuflażem. Jak zabijać. Razem Gracze reprezentują sobą wszystko: siłę, dobroć, okrucieństwo, lojalność, mądrość, głupotę, brzydotę, pożądanie, niegodziwość, kapryśność, piękno, wyrachowanie, lenistwo, entuzjazm, słabość. Są dobrzy i źli. Jak ty. Jak my wszyscy.
Oto Endgame.

Kiedy rozpocznie się gra, będą zmuszeni odnaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na Ziemi. Jedyną regułą Endgame jest brak reguł. Ktokolwiek znajdzie klucze, wygrywa. Endgame. Wezwanie opowiada o poszukiwaniach pierwszego z nich. Ale to nie tylko historia o początkowym etapie zmagań Graczy, to także zagadka. Zaprasza czytelnika do wzięcia udziału w jego własnym Endgame i podjęcia próby rozwikłania tajemnicy. Komu się powiedzie, odnajdzie skrzynię pełną złota.

Książce towarzyszy rewolucyjna gra na urządzenia mobilne, opracowana przez należące do firmy Google Niantic Labs, która pozwoli ci rozpocząć własne Endgame, dołączyć do jednego z ludów i stanąć w szranki z innymi czytelnikami.

Czy entuzjazm pokona siłę? Głupota okaże się silniejsza od dobroci? Lenistwo zgniecie piękno? Czy zwycięzca będzie dobry? A może zły? Istnieje tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać.

Słynna trylogia Suzanne Collins zawojowała rynek wydawniczy. Chyba każdy zauważył, że od tego czasu pojawia się coraz więcej powieści z motywem gry na śmierć i życie. Wiele osób ma tego dosyć i uważa, że tytułów tego typu jest zdecydowanie za dużo. Nie ma chyba książkoholika, który nie potrafiłby wymienić przynajmniej kilku tytułów, które przypominają mu "Igrzyska Śmierci". Ja jednak chętnie po nie sięgam. Uwielbiam wątek śmiertelnej gry i często czytam książki o tej tematyce. Wiele z nich, mimo tego podobieństwa, jest inne i czytamy je z dużą przyjemnością. Widać, że autorzy trochę zainspirowali się autorką, ale włożyli w to dużo pracy i własnej kreatywności. Do tego typu powieści zalicza się trylogia "Endgame" spod pióra Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona.

Moja przygoda z "Endgame" jest dosyć ciekawa. Dawno, dawno temu bardzo mnie ona zainteresowała. Po prostu marzyłam o tym, aby ją przeczytać. Było to dobrze ponad rok temu, kiedy zaczynałam swoją przygodę z kolekcjonowaniem książek. Wcześniej jedynie wypożyczałam powieści z biblioteki. Nie raz przymierzałam się do zakupu, ale nigdy mi nie wychodziło. Znacie pewnie to uczucie - normalnie macie pełną listę tytułów do kupienia, ale kiedy przychodzi czas na przeglądanie ofert w księgarni, w głowie jest pustka. Przez to pierwsza część tej trylogii musiała na mnie naprawdę długo czekać. Nie zapomniałam o niej jednak i dalej opis siedział mi w głowie. Czułam, że będzie to tytuł, który mi się strasznie spodoba. Przeczuwałam, że to historia idealna dla mnie i po prostu muszę ją przeczytać. Nie mogłam uwierzyć we własne szczęście, kiedy okazało się, że po tak długim czasie będę miała taką okazję.

Moje przeczucie mnie nie zawiodło. Ta książka całkowicie mną zawładnęła. Nie mogłam się od niej oderwać. Podczas przerw w lekturze ciągle o niej myślałam. Zastanawiałam się co zdarzy się na kolejnych stronach i jakie przygody spotkają bohaterów. Snułam przeróżne teorie. Historia całkowicie mnie zafascynowała i już na wstępie mogę powiedzieć, że książka ta należy do moich ulubionych.

Świat, który poznajemy na kartach powieści jest niby podobny do tego, który znamy z codziennego życia, ale jednocześnie zupełnie inny. Ludzie z książkowego świata nie mają pojęcia o wielu rzeczach. Jedynie wybrańcy wiedzą, że zbliża się nieuchronny koniec. Nasza planeta nie jest taka, jak wydaje się reszcie jej mieszkańców. Bogowie istnieją - stworzyli to wszystko i teraz postanowili to odebrać. Przeżyją tylko najlepsi. To jeden z Graczy wybierze kto przetrwa, decydując o przyszłości ludzkości. Musi najpierw zmierzyć się z wyzwaniami, postawionymi przez bogów i pozostałymi zawodnikami. Oto Endgame.

Tak jak już pisałam na początku - historia od razu kojarzy nam się z "Igrzyskami śmierci". Widać tu jednak bardzo duże różnice. Przyznam szczerze, że w niektórych aspektach jest nawet lepsza od opowieści pani Collins. Dlaczego?

Bohaterowie. Tutaj autorzy zrobili kawał dobrej roboty. Mamy 12 zupełnie innych bohaterów. Każdy jest równie ważny. Pisarze stworzyli ich z ogromną dokładnością. Starannie ich wykreowali, dając im unikalne cechy, historię, zdolności, zalety i wady. Nie ma dwóch takich samych bohaterów. Jest to coś, co uwielbiam w książkach. Najbardziej jednak podobało mi się to, jak przedstawiono ich podczas gry. Pewnie zauważyliście, że w historiach z takim motywem mamy z góry narzucone kto jest dobry, a kto nie. Autor od razu wskazuje nam komu powinniśmy kibicować. Tutaj pisarze pozostawili ten wybór czytelnikowi. Nie sugerują nam tak bardzo, kto jest według nich najlepszy. Poznajemy każdego Gracza i sami wybieramy swoich faworytów. Wiadomo, że jednym poświęcono więcej miejsca, innym troszkę mniej. Jedno jest za to pewne - wszyscy zajmują równie ważne miejsce i mają wpływ na historię. To ogromy plus powieści.

Na Graczy czeka mnóstwo wyzwań. Z zapartym tchem śledziłam ich poczynania. Historia jest dynamiczna. Pełno tu krwi, brutalności i nagłych zawrotów akcji. Pisarze nie szczędzą postaci, co raz komplikując ich losy i rzucając nowe wyzwania. Dużo jest tu wypadków, katastrof. Nie zabrakło też miejsca na relacje bohaterów. Zawiązują sojusze, nienawidzą się, chcą się zemścić, a nawet niektórych połączyło głębsze, tak niebezpieczne w tych okolicznościach uczucie. Wszystko to sprawia, że nie sposób było oderwać mnie od powieści. Nie ma tu miejsca na nudę. Ciągle się coś dzieje. Poczynania bohaterów są bardzo efektowne. Zdarzały się trochę przesadzone momenty, których nie mogłam wyobrazić sobie w rzeczywistości, ale można przymknąć na to oko. To jedna z tych powieści, którą można czytać przez całą noc, nie myśląc o zmęczeniu.

Rzeczą, która wyróżnia ten tytuł na tle innych są zagadki, ukryte na jej kartach. Dzięki temu czytelnik sam może spróbować swoich sił, jako Gracz. Czekają przeróżne łamigłówki, tajemnicze kody, hasła i rysunki. To świetna, multimedialna zabawa, która jest rewelacyjnym urozmaiceniem.

"Endgame. Wezwanie" to jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie. Cieszę się, że po tak długim czasie się na to nie zdecydowałam. Czuję, że kolejne części również mnie nie zawiodą. Już nie mogę się doczekać, aż poznam dalsze losy Graczy. Jestem bardzo ciekawa, jak moi ulubieńcy poradzą sobie w dalszych zmaganiach.

Popularne posty