sobota, 18 marca 2017

John Green - "19 razy Katherine"

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.

Nie wiem jak wy, ale ja dzielę książki młodzieżowe na trzy kategorie:
  1. Banalne, głupiutkie. Po co w ogóle autor dotyka tematu nastolatków, jeżeli kompletnie go nie rozumie?
  2. Okej.
  3. Te niesamowite
Bardzo ciężko trafić do tej trzeciej kategorii. Książka musi mieć w sobie coś niezwykłego, jednocześnie będąc bardzo realistyczną i dobrze oddającą otaczający nas świat. Nie jest prosto napisać coś takiego. To bardzo trudne zadanie i niewielu autorów to potrafi. Na szczęście spotkałam się z kilkoma tytułami, które pasują do ostatniego punktu. Oprócz tytułów z pod pióra Matthew Quicka, Jandy Nelson, Jessici Park oraz innych pisarzy, na liście znajdziecie również dzieła Johna Greena. Dzisiaj skupimy się na 

Muszę przeprosić pisarza. Ba! Powinnam rzucić się na kolana i błagać o przebaczenie. Sięgnęłam po "19 razy Katherine" ze względu na konkurs czytelniczy, w którym biorę udział. Już kiedyś próbowałam ją przeczytać, ale po kilku stronach oddałam z powrotem do biblioteki. To był błąd. Teraz jednak dostała drugą szansę. Mimo to wcześniejsza sytuacja się powtórzyła. Miałam ochotę rzucić ją w kąt i dać sobie spokój. Było okropnie nudno, nie miałam ochoty dalej śledzić historii Colina. Okropnie na nią narzekałam. Byłam dosłownie wściekła, że muszę ją czytać. Ze względu na nadchodzący konkurs nie poddawałam się jednak i zrezygnowana brnęłam dalej.

Trwało to do mniej więcej 100 strony. Później nagle moje nastawienie do książki totalnie się zmieniło. Zaczęło się coś dziać, akcja stawała się coraz bardziej interesująca. Powoli zżywałam się z bohaterami i naprawdę ich polubiłam. Z rozdziału na rozdział byłam coraz bardziej ciekawa tego, co będzie dalej. Totalnie wciągnęłam się w lekturę. Nie miałam ochoty przerywać czytania. Świetnie bawiłam się z Colinem, Hassanem i Lindsey. Tak bardzo mi się spodobała, że skończyłam ją dzisiaj w nocy i ,mimo że nie jestem do końca wyspana, nie żałuję. Powieść ostatecznie okazała się po prostu genialna.

Sam pomysł na książkę jest dziwny, lecz przy tym niesamowicie oryginalny. Rynek wydawniczy jest zasypany przeróżnymi powieściami. Zauważyłam jednak, że często są one łudząco podobne do siebie i ciężko trafić na totalny powiew świeżości. Słyszeliście kiedyś o chłopaku, który po rozstaniu z 19 dziewczynami o imieniu Katherine postanawia stworzyć Teoremat, który ma przepowiedzieć dalszy bieg danego związku? Niegdyś "cudowne dziecko" postanowiło spróbować udowodnić kto będzie Porzucanym, a kto Porzucającym, aby móc wykrzyknąć w końcu "Eureka!". Niech podniosą rękę osoby, które już spotkały się z takim dziełem. Nikt? Tak myślałam. Dlatego tak bardzo mnie to w tej powieści urzekło. Nie są to jednak tylko wymysły autora. Na kartach znajdziemy przeróżne wzory, obliczenia i wykresy, dzięki współpracy Johna Greena z matematykiem Danielem Biss'em. Obserwujemy, jak bohater pracuje nad swoim projektem i mamy wgląd na to, co udało mu się osiągnąć. Było to totalnie pokręcone i fascynujące - świetnie nadawało niepowtarzalnego klimatu historii. 

Znalazłam tu wszystko, co lubię w książkach Greena - perfekcyjnie zaplanowana fabuła, dużo humoru, realizmu, inteligentnych bohaterów, a przy tym niesamowity przekaz. Autor ma świetny styl pisania. Powieść czyta się bardzo lekko i szybko. Nie jest ona jednak taka prosta w odbiorze. To tytuł, przy którym będziemy zarówno śmiać się w głos, jak i poświęcimy trochę na zastanowienie się. Autor zmusza nas do refleksji. Przekazuje czytelnikowi bardzo ważne wartości. Bohaterowie są zwykłymi nastolatkami i mają problemy, z którymi boryka się wiele młodych osób. Myślę, że wielu z nas znajdzie w jakimś bohaterze cząstkę siebie i być może ten tytuł sprawi, że przemyślą niektóre kwestie i postanowią coś zmienić. 

Postacie, które poznajemy są świetnie wykreowane. Pisarz stworzył niesamowitych bohaterów. Każdy z nich ma niepowtarzalny charakter. Są niezwykle realistyczni - mają swoje wady i zalety. Nie znajdziemy drugich takich samych. Są oni przy tym niesamowicie ciekawi, jak to w książkach Greena bywa. Moim ulubieńcem zdecydowanie został Hassan. Pokochałam jego styl bycia i rewelacyjne poczucie humoru.

"19 razy Katherine" pokonało w greenowskiej hierarchii "Gwiazd naszych wina" i "Szukając Alaski", stając na podium. To niezwykła historia, perfekcyjnie zaplanowana i z niesamowitym, zmuszającym do refleksji zakończeniem. Jest w niej wszystko to, co uwielbiam w młodzieżówkach. Ma ona mądrość, głębię i niesamowity przekaz, a wszystko zapakowane w świetnej historii z dużą dawką poczucia humoru. Czego chcieć więcej?






Handmade

Comments

Piętnastoletnia miłośniczka książek, fotografii i filmów.

Contact Us

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *