poniedziałek, 12 lutego 2018

N. K. Jemisin - "Piąta pora roku"



Rozpoczął się czas końca.
Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem.
Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki.
Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran.
Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości.

Essun, kobieta z pozoru zwyczajna, za nic ma nadchodzącą zagładę. Jej mąż właśnie jedno z ich dzieci zabił, a drugie uprowadził. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę.


"Piątą porę roku" zdecydowałam się przeczytać dosyć spontanicznie. Wiedziałam o jej fabule bardzo niewiele. Zainteresowała mnie okładka, która nieraz rzuciła mi się w oczy w blogosferze oraz świetne oceny powieści na lubimyczytać. Ponieważ akurat naszła mnie ochota na sięgnięcie po coś z gatunku fantasy i chciałam wykorzystać punkty, zebrane na portalu Czytam Pierwszy, mój wybór padł na dzieło N. K. Jemisin, które było jedną z nielicznych powieści dostępnych w wersji nieelektronicznej. Nie nastawiałam się na nic specjalnego, powiedziałabym nawet, że podeszłam do lektury nieco sceptycznie. Nie byłam pewna, czy udźwignę często spotykany w tego typu historiach ciężki klimat i styl pisania. Ostatecznie, okazało się, że ta impulsywna decyzja, okazała się jedną z najlepszych w ostatnim czasie. "Piąta pora roku" zrobiła na mnie ogromne wrażenie i całkowicie wbiła mnie w fotel.

Świat, który stworzyła autorka jest niesamowicie oryginalny i fascynujący, lecz jednocześnie skomplikowany. Mimo mojego ogromnego zaciekawienia, miałam momentami problem ze zrozumieniem go, szczególnie przez pierwsze 50 stron, gdzie kompletnie nie wiedziałam co się dzieje. Początkowo nie da się obejść bez słowniczka dołączonego na końcu książki, ale po zapoznaniu się z podstawowymi pojęciami, jest już o wiele łatwiej. Kiedy już zrozumiałam o co tutaj chodzi i nie musiałam co raz zaglądać na ostatnie strony, powieść porwała mnie bez końca. 

N. K. Jemisin zabiera nas do mrocznego miejsca, które zafascynowało mnie już od początku. Wiedziałam o nim niewiele. Odkrywałam je stopniowo, z czasem dowiadując się coraz więcej informacji. Jest to coś zupełnie nowego, z czym do tej pory nigdy nie miałam do czynienia. Autorka wykazała się wielką kreatywnością i bogatą wyobraźnią. Tutaj wszystko jest nowe. Nie znalazłam absolutnie nic, co skojarzyłoby mi się z czymś znanym. Mamy stworzone od podstaw świat, rasy, pory roku, historię, społeczeństwo i jego podział oraz system magiczny. Przedstawiona tu rzeczywistość dopracowana została w najdrobniejszych szczegółach. Świat został perfekcyjnie przemyślany i skonstruowany.  Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie i dalej nie mogę przestać o nim myśleć.

Świat, do którego zostajemy zabrani, zamieszkują osoby, mające szczególne umiejętności. Są to między innymi Górotwory. Posiadają oni zdolności manipulowania powierzchnią ziemi. Ich dar jest dla nich jednocześnie przekleństwem, nieakceptowanym i nieszanowanym przez większość. Ludzie nie rozumieją tego, do czego są oni zdolni. Przerażają ich oni. Niewytrenowane Górotwory, które nie potrafią się kontrolować, stanowią wielkie niebezpieczeństwo. Pod wpływem silnych uczuć mogą wypuścić swoją moc, niszcząc wszystko wokół. Trafiają oni do Fulcrum, gdzie uczą się panować nad sobą oraz tego, że... jako Górotwory nie mają żadnej wartości i muszą się całkowicie podporządkować.

Historię poznajemy z trzech perspektyw - małej Damai, która rozpoczyna naukę; Sjen, wysłanej na misję oraz zrozpaczonej Essun, której mąż zamordował jej syna i porwał córkę. Te trzy historie pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Są zupełnie różne. Jednak dopiero na końcu ich losy splatają się ze sobą. zaskakując czytelnika i robiąc na nim ogromne wrażenie. Autorka perfekcyjnie to wszystko przemyślała. Pomysł, aby właśnie tak poprowadzić historię był rewelacyjny. Jest mi naprawdę szkoda, że nie mogę zdradzić wam więcej, ale odebrałabym całą przyjemność z lektury. Im mniej o tej książce wiecie, zabierając się za nią, tym bardziej ekscytujące to wszystko będzie. Mogę wam obiecać jedno - autorka nie raz was zaskoczy swoją pomysłowością i tym, jak idealnie wszystko zaplanowała.

Sposób pisania jest po prostu cudowny. Już dawno nie spotkałam się z tak wspaniale napisaną opowieścią. Warsztat pisarki jest doskonały. Nie jest to zdecydowanie powieść lekka, którą czyta się szybko. Historię i jej skomplikowany świat trzeba zrozumieć i wczuć się w to, co znajdziemy na kartach powieści. Lektura sprawiała mi wielką przyjemność. Cudowne, bardzo plastyczne opisy, świata rewelacyjnie opisane sceny, świetne dialogi, to nie wszystko. Największe wrażenie zrobił na mnie klimat, jaki udało się tutaj stworzyć. "Piąta pora roku" ma swoją bardzo specyficzną., mroczną atmosferę, którą czuć dosłownie po pierwszych kilku stronach. Fenomenalnie współgra to z całą opowieścią i światem, w którym się znaleźliśmy. Tworzy to całokształt, który robi duże wrażenie i z pewnością zapadnie mi w pamięć na długo.

"Piąta pora roku" to wspaniałe rozpoczęcie niezwykłej serii. Książka, która pozornie nie oferowała mi nic szczególnego, okazała się prawdziwą perełką, której lektura była niezwykłym doświadczeniem. Nie mogę wyjść z podziwu nad tym, co udało się stworzyć N. K. Jemisin. Już dawno nie miałam okazji znaleźć się w tak niesamowitym, przemyślanym i nigdzie indziej niespotykanym świecie. Nie mogę doczekać się, czym pisarka zaskoczy czytelników w drugiej części. 


Popular Posts