wtorek, 6 lutego 2018

Typowo nietypowa postać, czyli o irytującym trendzie w literaturze młodzieżowej



Moda dotyczy praktycznie wszystkiego - ubrań, wnętrz, makijażu, sportów czy nawet zwierząt domowych. Na wszystko przez pewien czas panuje jakiś trend, który później zanika, aby zostać zastąpionym nowym. Przez pewien czas można zaobserwować jednak lawinę tych rozchwytywanych rzeczy. Podobnie jest z książkami. Od zawsze panowały pewne tendencje w literaturze. Raz zaczytywano się w powieściach o takiej tematyce, innym razem o innej. Był etap wampirów, czarownic, dystopii, szarych myszek z popularnymi chłopakami, trójkątów miłosnych i wielu, wielu innych popularnych w konkretnym czasie motywów. Bardzo wielu pisarzy wykorzystuje zainteresowanie miłośników książek danym tematem, tworząc podobne historie i licząc na pozyskanie wielu czytelników.

Miałam czas, kiedy zaczytywałam się w powieściach obyczajowych dla młodzieży. Przeróżnych. Były proste, lekkie i umilały czas.Poza tym, często utożsamiałam się z problemami, które ilustrowały. Dalej zdarza mi się po nie sięgnąć, jednak o wiele rzadziej.
Zawsze zwracam uwagę na bohaterów, co niejednokrotnie podkreślam w recenzjach. Patrzę na to czy są przemyślani, interesujący, realistyczni, a ich charakter złożony. Im więcej powieści poznawałam, tym bardziej rzucał mi się w oczy pewien schemat, który, mimo że na samym początku bardzo mi się podobał, z czasem zaczynał nudzić i drażnić.


Mowa tu o postaci typowo nietypowego nastolatka.


Kim on jest? Hipster, dziwak, indywidualista. Nierzadko romantyk, o wrażliwej, artystycznej duszy. Często samotnik, a jego niecodzienna aura jest niedostrzegana i niedoceniana przez rówieśników, ewentualnie trzyma się z innymi, równie ekscentrycznymi i wyróżniającymi się przyjaciółmi. Oczywiście ma swoje problemy, jak każdy niezrozumiany nastolatek. Wyraźnie odstaje i nie jest taki jak wszyscy. Ma swój niespotykany charakter. Nie zajmuje się nudnymi, przyziemnymi rzeczami, tak jak jego szkolni koledzy. Zupełnie, całkowicie się od nich różni. Patrzy na świat w zupełnie inny, indywidualny sposób, którego inni nie rozumieją. Za wszelką cenę nie chce być częścią szarego, nudnego tłumu i robi wszystko, by tego uniknąć.

Znamy takie postacie? Jeśli tak jak ja, niejedną powieść gatunku YA ma się za sobą, to z pewnością.

Nie lubię bardzo typowych, niczym wyróżniających się bohaterów. To jest po prostu nudne. Jednak nie każdy potrafi skonstruować dobrą, ciekawą postać, a zdecydowanie zbyt wiele autorów się na to porywa. Odnoszę wrażenie, że w co trzeciej powieści akcja kręci się wokół kogoś, kto mocno odstaje od innych albo przynajmniej bardzo się stara. Często okazuje się nie najlepiej wykreowanym bohaterem. Pisarze popełniają bowiem jeden podstawowy błąd - za bardzo starają się wyróżnić swoją postać z tłumu. Efekt tego nie jest zazwyczaj dobry.

Istnieje duża różnica pomiędzy postacią o barwnym, ciekawym charakterze, wielu zainteresowaniach i marzeniach, a kimś dziwacznym na siłę, kto nie dość, że wcale ostatecznie nie jest ciekawy, to jeszcze ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Coś takiego czytelnik po prostu się wyczuje podczas lektury. Niektórzy będą nas fascynować swoją niebanalną osobowością. Ten drugi typ zaś drażni, irytuje i często zachowuje się przerażająco infantylnie. Jest też przede wszystkim w większości przypadków mocno odrealniony.

Wydaje mi się, że moda na mocno indywidualne postacie zaczęła się rozwijać wraz z ogromną popularnością twórczości Johna Greena. Po dużym sukcesie jego książek, wielu autorów zdecydowało się pójść jego śladem, tworząc coraz to bardziej osobliwych młodych ludzi. Jednak moim zdaniem Green naprawdę zna się na rzeczy. Chociaż faktycznie, w ostatnim czasie sama zaczęłam dostrzegać podobieństwo między postaciami z jego książek, to jednak skłamałabym, mówiąc, że młodzi ludzie z jego historii nie są interesujący. Amerykański pisarz zna się na rzeczy. Nie tylko on. Cenię sobie również książki Matthew Quicka, które są wyjątkowe, ale nie przesadzone. Podobnie jest na przykład z "Oddam Ci Słońce" Jandy Nelson, czy "Earl i ja, i umierająca dziewczyna" od Jesse Anderws'a. Historie te przedstawiają życie zwyczajnych, acz wyjątkowych nastolatków. Nie są to osoby, które mnie drażnią swoją dziwacznością, lecz takie, z którymi o których chciałabym dowiedzieć się więcej czy nawet usiąść i pogadać przy herbatce.

Cały ten nurt hipserskich postaci zaczyna mi już mocno działać na nerwy i od jakiegoś czasu staram się unikać powieści YA o "niezwykłych" problemowych postaciach. Często okazują się bardzo podobne do innych, starających się wyróżnić bohaterów. 
Zamiast próbować wykreować jak najoryginalniejszego, niespotykanego do tej pory bohatera, autorzy powinni więcej czasu poświęcać na nadanie im naprawdę interesujących cech i pasji. To właśnie ludzie, którzy robią coś ciekawego, mają plany na siebie, są najbardziej przyciągający. 
Czasami trzeba znać umiar.





Popular Posts