środa, 17 kwietnia 2019

"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" , czyli o największym rozczarowaniu roku







Mikael Blomkvist, skazany za zniesławienie dziennikarz pisma „Millennium”, ma rozwikłać zagadkę kryminalną sprzed czterdziestu lat. Pomaga mu w tym Lisbeth Salander, młoda, intrygująca outsiderska i genialna hakerka. Wspólnie wpadają na trop mrocznej historii rodzinnej.




Millenium to trylogia, którą pokochał świat. Wywołała prawdziwy szum na światowym rynku wydawniczym, osiągając ogromny sukces. Dwie ekranizacje, tysiące sprzedanych egzemplarzy, wysyp pozytywnych recenzji... W takiej sytuacji musiał nadejść moment, abym na własnej skórze sprawdziła, na czym polega ten fenomen. Podeszłam do lektury z wysokimi wymaganiami i wielką nadzieją, że uda jej się im sprostać. Czekało mnie jednak jeszcze większe rozczarowanie.

Spodziewałam się historii, która porwie mnie bez reszty i nie pozwoli mi zmrużyć oka w nocy. Historii wypełnionej tajemnicami, nagłymi zwrotami akcji i nieprzewidywalnymi rozwiązaniami. Stieg Larsson zaoferował mi zamiast tego koszmarnie rozciągniętą, nudną i momentami nawet przewidywalną powieść, którą niejednokrotnie miałam ochotę rzucić w kąt.

Głównym problemem tej książki jest jej objętość.  Mam wrażenie że autor postawił nie na jakość, ale ilość. Gdyby porządnie wyselekcjonować wydarzenia, które rozgrywają się na kartach powieści i usunąć wszystkie, służące jako niepotrzebne zapychacze, w efekcie z opasłego tomiska, zostałaby przeciętnych rozmiarów, ale o wiele mniej nużąca książka.

Zamiast poświęcać tyle uwagi niepotrzebnym wątkom, Stieg Larrson powinien zdecydowanie bardziej postarać się urozmaicić poszukiwania. Poszukiwania Harriet trwały 30 lat i nie przyniosły żadnych rezultatów - do czasu pojawienia się Blomkvista. Kiedy główny bohater bierze sprawy w swoje ręce, wszystko zaczyna iść wyjątkowo łatwo. Odniosłam wrażenie, że wszystkie jego wspaniałe odkrycia są tak naprawdę zbiegiem okoliczności. Po prostu nagle pojawiają się tuż pod nosem bohatera.  Często nie jest nawet opisany tok rozumowania, dzięki któremu doszedł do swoich wniosków- po prostu nagle wie rzeczy, które przez tyle lat wyczerpujących poszukiwań nie przyszły nikomu do głowy.  

Bardzo dobrym wątkiem mogłaby być relacja Lisabeth i Mikaela jako przyjaciół i współpracowników.Fantazje erotyczne autora jednak wygrały i znajomość tej dwójki poszła dokładnie w tę stronę, którą liczyłam, że ominie i wtedy dla mnie cały czar prysł.

Postacie wykreowane są przeciętnie. Jedyną bohaterką, która naprawdę zapada w pamięć jest pani Salander. Jest ona kobietą o niezwykle silnym charakterze. To prawdziwa twarda babka z oryginalną osobowością. Ma za sobą trudną przeszłość, którą stopniowo odkrywamy. To jedna z tych bohaterek, które poznajemy na kartach powieści i zostaje z nami nawet po zakończeniu lektury. Była postacią, dzięki której nie porzuciłam lektury.

Po zapoznaniu się z pierwszą częścią słynnej trylogii już wiem, że na tym zakończy się moja przygoda z "Millenium". Nie zawsze łatka światowego hitu oznacza, że książka trafi w nasz gust. Historia śledztwa w sprawie Harriet miała bardzo duży potencjał, jednak moim zdaniem nie został on wykorzystany. Powieść dla mnie jest co najwyżej przeciętna. Określania jej mianem "współczesnego geniuszu", "wybitnej" czy nawet "klasykiem" absolutnie nie mogę pojąć.










7 komentarzy:

  1. Czasem duża ilość recenzji sprawia, że mamy duże oczekiwania względem książki, co może doprowadzić do tego, że łatwo im nie sprostać. Tej książki nie czytałam, ale na półce mam ,,Zamek z piasku, który runął". Nie wiem jak to się stało, że akurat ostatnią część tej trylogii mam.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to się stało że ja nic nigdy nie słyszałam o tej książce, ani o ekranizacji.
    Po twojej recenzji książka mnie ani trochę nie zaciekawiła. Może kiedyś przy okazji obejrzę, ale nie jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorsze są oczekiwania, które okazują się fiaskiem. Jako, że czytałam dalsze tomy to w sumie faktycznie szału nie robią.

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie nie wiem gdzie sie uchowałam bo nie słyszałam o tej trylogii. Nie mam jednak na nią ochoty, zbyt dużo zapychaczy a tego nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam przyjemności lub nieprzyjemności z tą serią. Rzeczywiście był moment kiedy było sporo szumu wokół tej serii na rynku wydawniczym

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie o serii było głośno, jednak nie jest to typ literatury, za którą przepadam.

    OdpowiedzUsuń